poniedziałek, 8 października 2012

Buźka niby słodka, ale jednak zadziorna...

Humor dziś od rana mi nie dopisuje i zastanawiałam się czy nie odłożyć dzisiejszego posta do jutra, ale mój nowy nabytek domaga się swoich 5 minut, więc jednak coś napiszę. A moim nowym nabytkiem jest Kennedy z serii My Scene prawdopodobnie z Jammin' in Jamaica. Laleczkę dostałam w SH. Ktoś niestety trochę skrócił jej włosy. Była w ciuszku, ale nie swoim. Szczerze mówiąc różowa sukienka baletnicy, w której ją kupiłam absolutnie nie przypadła mi do gustu. Dlatego właśnie, że była różowa. 
Umyłam ją, uczesałam i zabrałam się do szycia jej sukienki i kurteczki. Trochę niechcący moje (z pewnością niezbyt udolne) ciuszki nadały laleczce pazur. :P Buźka niby słodka, ale jednak trochę zadziorna. Dlatego lalę nazwałam Scamp, co oznacza łobuza lub ziółko. :P 
Chyba się powtórzę, ale powiem, że bardzo lubię Myscenki. Urzekają mnie ich urocze buzie. Ta również strasznie mi się podoba.

10 komentarzy:

  1. Niezłe ziółko, a kurteczka fajna. To zdjęcie na siatce jest super.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa lalka. Cieszę się, że u Ciebie znalazła miły, ciepły, serdeczny dom

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta lalka od zawsze przypominała mi Emilkę z Pierwszej miłości :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Laleczka po SPA prezentuje się o wiele lepiej. Ja jakoś do MyScene nie mogę się przekonać a szczególnie do ich wielkich głów. Dobrze że znalazła miejsce u Ciebie i miewa się dobrze, u mnie pewnie byłaby poddana eksperymentom i torturom. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. jedna z ładniejszych Kennedy starszego typu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też jakoś te starsze bardziej się podobają. Mają zdecydowanie ładniejsze oczy.

      Usuń
  6. hej
    no faktycznie na tych zdjęciach wygląda na ostrą babkie hehe
    fajnie ją uchwyciłaś na zdjęciach ,
    pozdrawiam ;-)))

    OdpowiedzUsuń