czwartek, 27 lutego 2014

Któż się dziś nie skusi na kilka pączusi :P

Mamy Tłusty Czwartek więc Katherine zażądała pączków. Nie dała się przekonać, że to bardzo kaloryczna przyjemność. "Lalki nie tyją.", powiedziała i koniec tematu. Cóż więc mogłam zrobić? Musiałam zabrać się za robienie pączków. :P Zaznaczam, że to moje pierwsze jedzonko z modeliny, więc proszę o wyrozumiałość. :P

 Nie tylko Katherine miała ochotę na pączusie. Chrupek też był zainteresowany. :P
Razem z moimi lalkami i Chrupkiem życzymy Wam smakowitego Tłustego Czwartku i żeby nie poszło w biodra. :P

piątek, 21 lutego 2014

Teresa Hair Magic

Bohaterką dzisiejszego wpisu jest panna, która trochę już naczekała się na swoją kolej. Dostałam ją jeszcze jesienią od mamy, która wypatrzyła ją w SH w Tczewie. Mowa o Hair Magic Teresie z 2002 roku. Trafiła do mnie w sukience, nie będącej jej oryginalnym ciuszkiem, ale moim zdaniem bardzo do niej pasującej. Była też w swoich kolczykach, poza tym jednak nie miała nic więcej. 

Laleczka jest w dobrym stanie i nawet jej włosy zachowały oryginalną długość. Z czego oczywiście bardzo się cieszę, bo są super długie. :P Są zresztą bardzo ładne i miłe w dotyku. Na dodatek mają świetny kolor. Podoba mi się też ciemniejsza karnacja Teresy. Buzię ma delikatną i całkiem ładną. Brązowe oczka również, choć patrząc na nią odnoszę wrażenie jakby była pod wpływem środków odurzających. :P

Zostawiłam ją w sukience, w której ją dostałam, bo bardzo mi się w niej podoba. Kolor sukni pasuje do koloru jej włosów i tej ciemnej skóry. :) Na sesję ubrała tylko ciepły płaszcz, żeby nie zmarznąć. :)

Nazwałam ją Autumn, ponieważ dostałam ją jesienią i kojarzy mi się właśnie z tą porą roku. Żałuję właściwie, że nie udało mi się już zrobić jej zdjęć jesienią, ale może w tym roku to naprawię. :P

piątek, 14 lutego 2014

Midge Life in the Dreamhouse

Dziś w kolejkę wepchnęła się laleczka, która od jakiegoś czasu była na mojej wishliście. A mówię tu o Midge z serii Life in the Dreamhouse. Muszę przyznać, że trochę na nią polowałam. I to nie dlatego, że nigdzie jej nie było, przeciwnie. Po prostu uważałam, że sklepy i Allegro narzuciły sobie stanowczo za wysokie ceny jak na taką lalkę. W końcu jednak w Carrefourze trafiła się okazja i ją kupiłam. :P Kusiły mnie jeszcze nowe Fashionistas, też w fajnej cenie, ale co za dużo szczęścia to niezdrowo, więc odpuściłam. :P

A zapudełkowana Midge wyglądała tak:
Zdjęcie było robione wieczorem, pod lampą, bo nie mogłam się doczekać, żeby ją otworzyć. :P

Od razu kiedy ją wyjęłam z pudła i obejrzałam musiała powędrować pod prysznic. Włosy (a zwłaszcza grzywkę) miała tak poklejoną lakierem (żelem?), że były zupełnie sztywne. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia po co ta tona lakieru, bo włosy trzymają się bez niego tak samo. 

Ciałko Midge jest takie samo jak u Fashionistek. Niestety ma też podobne wady w stylu krzywo zrobionych i źle wykończonych złączeń. Już nawet nie będę wspominała o dłoniach...

Włosy ma miłe w dotyku (co mogłam sprawdzić dopiero po umyciu ich z lakieru) i lśniące, niestety trochę się elektryzują. Również podobnie jak u Fashek. Rootowanie też pozostawia wiele do życzenia. Nie jest wcale takie gęste. 

Ciuszki wykonane tak sobie. Dość krzywo i niestarannie, brzegi nie podłożone. A naszyjnik i kolczyki są złote, a nie niebieskie jak u bohaterki bajki. Na dodatek bransoletka spada jej z ręki, więc musiałam użyć gumki do zdjęć, żeby jej nie zgubić.

Ponarzekałam sobie, więc może teraz napiszę co mi się w niej podoba. :P Przede wszystkim słodka buzia z piegami i ładnymi błękitnymi oczami. Rootowane rzęsy są również urocze, choć trochę żałuję, że nie zrobili ich podkręconych jak u jednej z moich MyScenek. Kolor włosów jest świetny i bardzo pasuje jej grzywka. Podobają mi się też jej buty, choć średnio mi pasują do jej sukienek. Jeśli zaś o same ciuszki chodzi to bardziej podoba mi się w niebieskiej kiecuszce. :) W każdym razie jestem bardzo zadowolona, że ją kupiłam, mimo kilku jej wad. :)

Na imię dałam jej Alice. A ponieważ dziś są Walentynki to podczas sesji przewinęło się kilka serduszek. :P

 Wraz z Alice chciałyśmy życzyć Wam udanych Walentynek! :P
Alice przesyła Wam walentynkowe buziaczki! :*

wtorek, 11 lutego 2014

American Idol Simone 2005

Laleczka, o której dzisiaj piszę, trafiła do mnie również w święta. Jest to Simone z serii American Idol z 2005 roku. Sygnowana jest Mattelem zarówna na główce jak i na pleckach. Seria powstała w związku z amerykańską edycją programu "Idol". Oprócz Simone seria obejmowała jeszcze dwie lalki - Barbie i Tori. Dzięki nim producent chciał umożliwić zabawę w wybór własnego idola. Z tego co przeczytałam seria miała tylko dwie edycje w USA, później zniknęła z rynku. 

Moja Simone trafiła do mnie bez swojego oryginalnego ubranka i dodatków. Nie miała też swoich butów. Panna jest jednak w dobrym stanie. Nie ma żadnych pogryzień ani uszkodzeń. Niestety jej bujne włosy się puszą. 

Simone jest przedziwną laleczką. Jest nieco wyższa od innych Basiek. Ma około 32 cm. Jej korpus jest dziwnie wygięty. Jakby miała skrzywiony kręgosłup. :P Moim zdaniem jest to dziwaczne rozwiązanie i nie szczególnie przypadło mi do gustu. Nogi ma bardzo długie a stopy większe niż inne Baśki. To utrudnia dopasowanie jej butków. Ręce i nogi mają prawdopodobnie jakiś drut w środku, bo można je dowolnie wyginać. Dodatkowo ręce odchylają się na boki. 

Simone ma prześliczną buzię. Piękne oczy i bardzo ładny makijaż. Podoba mi się też jej ciemna karnacja. Mimo, że jej kręcone włosy są spuszone to mają bardzo ładny ciemnokasztanowy kolor i moim zdaniem są całkiem fajne. :P Ogólnie rzecz biorąc laleczka jest ciekawa, choć ten dziwny korpus mogli sobie odpuścić. 

Ma taką bujną fryzurę, że jej włosy od razu skojarzyły mi się z grzywą lwa, dlatego też nazwałam ją Lea. 

Lea zdradziła mi, że jest zawodowym DJem. Od razu zażyczyła sobie też imprezowego stroju. Cóż miałam robić? Musiałam coś uszyć. :P Sesja zdjęciowa też oczywiście musiała być klubowa jak przystało na DJa.

 Lea potrafi rozkręcić imprezę. :P
 Okazało się, że ma nawet platynową płytę na swoim koncie. :P

czwartek, 6 lutego 2014

Barbie Cali Girl 2003

Przedostatnią lalkową dziewczyną, którą dostałam pod choinkę jest Barbie Cali Girl z 2003 roku. Laleczka przybyła do mnie w oryginalnych spodenkach i w swoim naszyjniku. Reszty oryginalnej garderoby i dodatków nie miała. 

Panna ma odgniecenie na jednej rączce. Zastanawiam się czy mogło powstać od gumki, którą kiedyś była z pewnością przyczepiona do pudełka. Ma też niestety spuszoną grzywkę. Ogólnie włosy mimo usilnych wysiłków nie wyglądają tak dobrze jak wyglądać powinny. Poza tym Baśka jest w całkiem dobrym stanie. 

Amy (to jej nowe imię) ma bardzo ładne, szare oczy i ślicznie namalowane górne rzęsy. Jak na mój gust trochę przesadzili z jej ciemnym kolorem skóry, ale w końcu to dziewczyna z Kalifornii. Mimo, że to Cali Girl to nie ma płaskich stóp. Przynajmniej nie ma problemów z butami. :P

Zostawiłam jej krótkie spodenki, ale resztę garderoby postanowiłam dobrać stosownie do pogody. W końcu u nas nie Kalifornia i na dworze mamy mróz oraz śnieg. :P