niedziela, 31 sierpnia 2014

IX Elbląskie Święto Chleba

Od piątku w Elblągu trwa dziewiąta edycja Święta Chleba. Swój finał ma dzisiaj. W programie święta jak zwykle wiele atrakcji, m.in.: koncerty, przemarsz wojsk pruskich i krzyżackich, inscenizacje, warsztaty, różne pokazy czy wyścig smoczych łodzi. Jest też oczywiście jarmark i mnóstwo kramów, wśród których nie mogło zabraknąć stanowisk z chlebem. 
Ja na Święto Chleba wybrałam się wczoraj. Niestety nie była to dla mnie zbyt udana wyprawa. :/ Wielu atrakcji nie udało mi się zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach, a to dlatego, że zachciało mi się wejść na Bramę Targową i podziwiać widoki. Po pokonaniu 276 schodów odezwała się moja stara kontuzja biodra i po prostu zaczęłam mieć problemy z chodzeniem. Pokuśtykałam więc tylko trochę po starówce, obejrzałam wyścig smoczych łodzi (nie cały) i chcąc nie chcąc musiałam wrócić do domu. Jessie, którą zabrałam ze sobą była nie pocieszona, ponieważ nie załapała się na wiele zdjęć. Cóż zrobić, takie to już moje szczęście. :P
 Brama Targowa, na którą zachciało mi się wejść. :P
 Święto Chleba towarzyszy obchodom 777-lecia Elblągaw związku z tym zarówno w Bramie Targowej jak i na całej starówce można podziwiać przygotowane stare fotografie miasta.
 Piękne widoki ze szczytu Bramy Targowej.
 Jessie też była w środku. Jednak szczęściara nie musiała sama pokonywać tylu schodów. :P
 Wyścigi smoczych łodzi. Dla ciekawskich wygrał Odział Ziemi Elbląskiej PTTK, drugie miejsce zajęła straż pożarna, a trzecia była policja. :P
 Moim zdaniem najładniejsze stoisko z chlebem, choć było ich naprawdę mnóstwo. :P

A jeśli ktoś ma ochotę poczytać i obejrzeć sobie więcej to można zrobić to m.in. tutaj i tutaj. :P

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Sunset Malibu Skipper 1973-1976 (?)

Sunset Malibu Skipper kupiłam na giełdzie w Pruszczu Gdańskim. Pochodzi z koreańskiej fabryki Mattela, co jak znalazłam w Internecie, wskazuje na to, że wyprodukowana została gdzieś w latach 1973-1976. Oczywiście nie jestem tego pewna. Laleczka była w ubranku, jednak nie swoim oryginalnym. Miała też buty nienależące do niej. 
Niestety stan laleczki jest daleki od ideału. Po zdjęciu jej butków okazało się, że stopy są pogryzione i pokryte pleśnią. Podejrzewam, że panna przeleżała jakiś czas w piwnicy. Mycie nie pomogło na paskudny zapach. Trochę pomógł za to płyn wywabiający zapach kociego moczu. :P Przynajmniej na coś się przydał, bo na zapach kociego moczu nie zadziałał. :P 
Moja Skipper ma też niestety troszkę uszkodzoną gumę przy łączeniu główki z szyją. Na szczęście nie widać tego tak bardzo.

Ponieważ lala nie miała swojego oryginalnego ciuszka postanowiłam uszyć jej strój kąpielowy. 

Sunset Malibu Skipper jest uroczą laleczką. Ma słodką buzię, choć moim zdaniem sprawia wrażenie jakby miała lekki wytrzeszcz oczu. :P Włosy ma całkiem całkiem, choć są dość sztywne. Nie puszą się jednak. Żałuję, że ma tak zniszczone stópki, mimo to bardzo się cieszę, że trafiła do mnie. Tym bardziej, że rzadko znajduję lalki z lat 70. 

Na imię dałam jej Lucy. 

Lucy oczywiście koniecznie musiała wypróbować nowy strój kąpielowy, więc gdy tylko nadarzyła się okazja pojechania nad morze, wpakowała mi się do torebki. Co prawda Kąty Rybackie to nie Malibu, ale musiały jej wystarczyć. :P

wtorek, 19 sierpnia 2014

Wycieczka do Trójmiasta

W zeszłym tygodniu wraz z rodzinką miałam okazję odwiedzić Trójmiasto. Wybraliśmy się na kończący się Jarmark Dominikański w Gdańsku. Niestety na jarmarku nie udało mi się kupić dla siebie nic, ponieważ nie znalazłam nic ciekawego. Pozostało mi więc cieszyć się spacerem po starym mieście. Oczywiście towarzyszyła mi ciekawska Jessie. Co prawa zabytkowe budynki na starówce były dla niej zbyt wielkie, jednak i ona znalazła dogodne dla siebie miejsca do pozowania do zdjęć. Okazały się nimi miniatury budowli, stworzone specjalnie by niewidomi mogli poznać wygląd owych budynków. Miniatury miały wielkość w sam raz dla Jessie. :P
 Miniatura ratusza
 Miniatura Żurawia
 Miniatura Kościoła Mariackiego

Odwiedziliśmy również Gdynię z zamiarem obejrzenia żaglowców przybyłych na "Operację Żagiel". Niestety pogoda szybko się popsuła i nie zdążyliśmy zobaczyć zbyt wiele przez ulewny deszcz, który nie miał zamiaru odpuścić. 

W drodze powrotnej z Gdańska wstąpiliśmy na zakupy do Auchana. Znalazłam tam niedrogie ciuszki dla laleczek wielkości Barbie, niestety były już tak przebrane, że tylko jeden przypadł mi do gustu. 
Jakież było moje zaskoczenie kiedy w domu rozpakowałam ubranko i przy bluzeczce znalazłam metkę Barbie. Strasznie mnie to zdziwiło, jako że opakowanie zupełnie nie miało nic z Mattelem wspólnego. :P

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Drugie urodziny :P

Dokładnie dziś mijają 2 lata odkąd założyłam bloga. Trudno mi uwierzyć, że minęło tyle czasu. W ciągu tych dwóch lat moja lalkowa gromadka znacznie się powiększyła (do tego stopnia, że zaczyna mi brakować dla nich półek :P) i spełniło się kilka moich lalkowych marzeń, a ja wiele się nauczyłam o lalkach i innych rzeczach okołolalkowych. :P

Chciałabym podziękować wszystkim tym, którzy mojego bloga odwiedzali przez ten czas, znosili moją pisaninę, zostawiali przemiłe komentarze, rady i uwagi, a także tym bez których mój blog i zdjęcia do niego nie wyglądałyby tak fajnie. :P 


Przy okazji zdjęć z okazji rocznicy bloga Betty postanowiła pokazać się na nowym artykułowanym ciałku. :P

środa, 6 sierpnia 2014

Teen Skipper Florida Vacation 1998

Laleczką, która dziś doczekała się na swoją kolej jest Teen Skipper Florida Vacation z 1998 roku. Dostałam ją od mamy. Przywędrowała do mnie w różowej sukience nie należącej do niej (oryginalnie posiadała strój kąpielowy). Niestety nie miała już swoich kolczyków i pierścionka. 
Moja Teen Skipper jest w dobrym stanie. Wystarczyło więc mycie i czesanie. Niestety miała upacianą buzię jakąś brokatową mazią i nie udało mi się do końca tego zmyć. Zostało trochę w kącikach ust i oczu. 

Lala ma troszkę drobniejsze ciałko niż inne Baśki, jak na nastolatkę przystało. :) Jest płaskostopa. Na szczęście jej nóżka okazała się mieć podobny rozmiar do Stacie, która pożyczyła jej butki. :)

Sukienka, w której ją dostałam była za duża na nią, więc uszyłam jej bluzeczkę i jeansową spódniczkę. Dostała też pasek. 

Bardzo podoba mi się jej mold. Jest taki delikatny i naturalny. Naprawdę uroczy. Ma też śliczne niebieskie oczy i subtelny makijaż. Włosy są bardzo ładne i miękkie w dotyku. Trzeba przyznać, że jest to naprawdę sympatyczna panienka.

Na imię dałam jej Ayla. 

A korzystając z okazji Ayla postanowiła zaprezentować nie tylko siebie, ale też mebelki wiklinowe, które udało mi się wygrzebać w starogardzkiej graciarni. :)

 Jak miło posiedzieć w ogrodzie i posurfować w Internecie.
 Zjeść jabłko.
 I poczytać.