wtorek, 30 września 2014

Sunset Malibu Barbie 1971-1972

Sunset Malibu Barbie jest moją kolejną zdobyczą z giełdy w Pruszczu Gdańskim. Kupiłam ją razem z opisywaną już wcześniej Skipper (tutaj). Gdy ją kupowałam miała na sobie ubranko, które jednak nie było jej oryginalnym wdziankiem. 


Jak widać na załączonym obrazku stan mojej Baśki daleki jest od ideału. Przywiozłam ją z giełdy brudną i niestety podobnie "pachnącą" piwnicą jak Skipper. Na niej również zastosowałam płyn wywabiający zapach kociego moczu. :P Ponadto pannie brakuje jednego paluszka u prawej dłoni. Stopy są delikatnie pogryzione, a guma na palcach u nóg pokruszyła się miejscami. Na szczęście na zdjęciach nie jest to aż tak widoczne. 

Ubranko, w którym się u mnie pojawiła nie szczególnie przypadło mi do gustu. Dostała więc inną sukienkę. A oprócz sukienki dostała też nowe imię - Andrea.

Trzeba Andrei przyznać, że mimo wieku ma bardzo ładne, gładkie, lśniące i nie puszące się włosy. Bardzo mi się podobają, mimo że nie są bardzo gęste i mają taki żółty odcień. Buzię ma też sympatyczną. Przypadł mi do gustu jej delikatny, błękitny makijaż. I choć jej stan pozostawia wiele do życzenia to cieszę się, że udało mi się ją przywieźć ze sobą do domu. :)

Andrea, jak na plażówkę przystało, bardzo chętnie spędza czas nad wodą. Zabrałam ją więc ze sobą na plażę którejś niedzieli. Morze powitało nas nieomal lustrzaną taflą wody prawie bez fal i gęstniejącą z chwili na chwilę mgłą. Na szczęście udało się zrobić zdjęcia. :)

czwartek, 25 września 2014

Deszcz

Za oknem pada deszcz i jedyne na co mam ochotę to zrobić sobie gorącą herbatę, przykryć się kocem i posłuchać spokojnej muzyki. Taką pogodę jak dziś nazywam herbatkowo-kocykową. :P 
Moja Fashionistka Katerina natomiast w taki dzień lubi posiedzieć przy oknie i patrzeć jak wszystko na dworze moknie. 


Counting Crows - Raining in Baltimore
 
 

sobota, 20 września 2014

Tajemnicze panny dwie

Niedawno trafiły do mnie dwa egzemplarze tej samej laleczki. Jedną dostałam od koleżanki, a drugą przyniosła mi mama. Niestety nie byłam w stanie ich zidentyfikować, ani nawet stwierdzić czy którykolwiek z ciuszków, w jakich do mnie przybyły jest oryginalny. Poza ubrankami nie miały swoich butów ani żadnych innych dodatków.

Obiema lalkami przez wiele lat bawiły się dzieci, mają więc już swoje mankamenty. Obu puszą się włosy (jednej mniej, drugiej bardziej). Jedna z nich miała pękniętą szyję, którą udało się skleić, druga natomiast ma bardzo luźną głowę. Poza tym jednak panny mają się całkiem dobrze. 

Przyznam, że początkowo myślałam, iż każda z nich to inna lalka, ponieważ różnią się od siebie mimo takiego samego makijażu. Mają troszkę inne kolory ciałka, włosów, a nawet kształt twarzy. Sam makijaż, choć niemal identyczny, różni się jednak minimalnie odcieniami. Te różnice wynikają pewnie z faktu, że jedna z lal pochodzi z Chin a druga z Malezji. Co ciekawe, ta z Chin jest sygnowana Mattelem na głowie, natomiast ta z Malezji nie ma na głowie żadnego napisu. Innymi słowy takie same, a takie różne. :P

Obie mają urocze buźki i moim zdaniem bardzo ładne makijaże. Oczy mają śliczny, fiołkowy kolor. Bardzo się z nich cieszę i bardzo za nie dziękuję. Obie siostry już się u mnie zadomowiły. :P

Dałam im na imię Annie i Jo. 

 Annie z Malezji
 Jo z Chin
 I razem :P

sobota, 13 września 2014

Kevin w wersji blond

Dzisiejszy wpis będzie o lalku, a mianowicie o Kevinie, chłopaku Steffi Love. Jest to już mój drugi Kevin, tym razem blondyn. Mam go dzięki mojej mamie. Podejrzewam, że trafił do mnie w swoim oryginalnym ubranku i butach, choć nie mogłam znaleźć takiego samego w Internecie. 

Jeśli chodzi o stan lalka to niestety miał urwaną rękę. Na szczęście udało się ją przykleić (a potem odpadła znowu podczas robienia zdjęć :P). Poza tym wszystko z nim w porządku (a jak wiemy brak ręki nie przeszkadza w zabawie :P). Ubranko ma w dobrym stanie, jedynie butek jest trochę pęknięty.

Poza kolorem włosów dwaj moi Kevinowie różnią się też kolorem oczu. Blondyn ma niebieskie a brunet brązowe. Mold oczywiście jest taki sam jak w przypadku bruneta i moim zdaniem w ciemnych włosach wypada nieco lepiej. 
Tak jak w przypadku mojego poprzedniego Kevina artykulacja nie powala. Ręce i nogi ruszają się tylko do przodu i do tyłu (mój egzemplarz jest wyjątkiem - ręka ma również możliwość całkowitego odpadania :P). Chyba zacznę polować na artykułowaną wersję tego chłopaka. :P
Kevin, a właściwie Patrick, bo tak go nazwałam, nie jest może największym przystojniakiem, ale ma sympatyczną buźkę. Jestem więc zadowolona z nowego chłopaka w mojej gromadce. 

Któregoś dnia postanowiłam zabrać Patricka ze sobą nad jezioro. Bardzo mu się tam podobało. Mimo, że ponownie stracił tam rękę. :P

piątek, 5 września 2014

Barbie Potty Training Pups

Podejrzewam, że lalka, o której dziś piszę pochodzi z serii I can be... Niestety nie udało mi się ustalić nic więcej. Dzięki Ani z Doll Second Hand wiem już, że to Barbie Potty Training Pups. Dziękuję ślicznie za identyfikację. :) Kupiłam ją w SH już sporo czasu temu. Jednak dopiero teraz doczekała się na swoją kolej, bo jakoś nie miałam na nią pomysłu. Trafiła do mnie zupełnie naga bez żadnych dodatków. 
Laleczka jest w dobrym stanie, jedynie włosy trochę się puszą, mimo zabiegów kosmetycznych. Wystarczyło więc mycie i czesanie żeby doprowadzić ją do względnego porządku. 

Panna ma nogi artykułowane w kolanach i jedną rękę zgiętą na stałe w łokciu. Moim zdaniem lepiej by było gdyby ręce w łokciach też się zginały zamiast zostawiać tę jedną łapkę na stałe w tej pozycji. 

Laleczka jest całkiem sympatyczna. Ma ładną buzię, choć moim zdaniem ciut za duże oczy. I mogłaby mieć też trochę delikatniejszy makijaż. Co do włosów, to choć są miękkie w dotyku to mogłyby być trochę lepszej jakości. Mimo tych mankamentów polubiłam ją. A i ona nie narzeka na moje towarzystwo. :P

Na imię dałam jej Camille. 

Camille zdradziła mi, że bardzo lubi podróżować. Samotne wędrówki z plecakiem to jej żywioł. A ponieważ właśnie wybierała się na jedną ze swoich włóczęg musiałam zaopatrzyć ją w wygodne ubranie, buty, śpiwór, plecak, namiot i kilka innych przydatnych rzeczy. :P

 Po całodziennej wędrówce rozbiła namiot na polanie.
 Przygotowała ognisko i usiadła na chwilę, żeby zajrzeć do przewodnika.
 Potem rozpaliła ognisko, żeby zjeść kolację.
 Zerknęła do mapy.
 I zabrała się do rozwijania śpiwora.
 W końcu mogła się wygodnie ułożyć w namiocie i zasnąć.
 A wczesnym rankiem wyruszyła w dalszą drogę.