piątek, 31 lipca 2015

La Dee Da Juicy Crush Sloane Tropical Twist 2010

Laleczkę, o której dziś piszę, dostałam w prezencie. Trochę się naczekała na swoją kolej, bo aż od Gwiazdki. Pannica ta to La Dee Da Juicy Crush Sloane Tropical Twist od Spin Master z 2010 roku. Trafiła do mnie bez swoich oryginalnych ubranek i butów, za to miała swoją opaskę na włosy i oryginalną fryzurę. 

Stan laleczki jest dobry. Ma tylko delikatne maźnięcie prawdopodobnie czarnym pisakiem przy ustach. Nie jest to jednak aż tak bardzo widoczne, choć pewnie powinnam w końcu wziąć się za wywabienie tej plamy. 

Artykulacja Sloane specjalnie nie powala. Rączki odginają się na boki i ruszają do tyłu i do przodu. Nogi są artykułowane w kolanach. Poza tym ciałko jest bardzo patyczakowate w stosunku do dość sporej głowy. Co jednak mi nie przeszkadza szczególnie. 

Ze względu na to, że panna nie miała swoich ciuszków postanowiłam uszyć jej sukienkę, która będzie pasować do jej ananasowego stylu. Niestety nie udało mi się dopasować jej butków, bo ma naprawdę małe stopy. 

Przyznam szczerze, że ogromnie mi się ta laleczka podoba. Ma słodką mordkę i śliczne oczy. Jej włosy są miłe w dotyku, miękkie i nie puszą się. Swoją drogą całkiem fajna ta jej fryzurka ananasowa z tą zieloną opaską na włosy. :P Jestem naprawdę zadowolona, że zamieszkała u mnie. Od kiedy ją tylko dostałam zaczęłam nazywać ją Juicką i tak już zostało. :P

 Pogoda zdecydowanie nie tropikalna. :P

piątek, 17 lipca 2015

Nowa sukienka Asme

Od dłuższego czasu Asme męczyła mnie, żebym w końcu coś jej uszyła. Wreszcie znalazłam chwilę (dosłownie) czasu i coś udało mi się stworzyć. Coś prostego oczywiście. Kiedy już sukienka była gotowa Asme tym razem zażądała zdjęć, bo przecież musi się w niej pokazać. Tak więc wybrałyśmy się do elbląskiej Bażantarni, żeby spełnić jej zachciankę. :)

niedziela, 5 lipca 2015

Ever After High Ashlynn Ella

Ostatnio praca dała mi nieźle w kość. Wracałam do domu kompletnie wypompowana i nie miałam już siły na lalkowanie i blogowanie. Dlatego rzadko pisałam i mało wpadałam na Wasze blogi. Ale postaram się poprawić. Chyba. :P Nadal jestem zmęczona, więc wybaczcie małą ilość treści w tym poście. (Ktoś może powiedzieć: "Jak zawsze." :P)
Po Hunterze przyszedł czas na przedstawienie Ashlynn Elli. Cóż ja mogę o niej powiedzieć poza tym, że mnie po prostu oczarowała? Jest przesłodka i prześliczna. Jedyne co ewentualnie nie przypadło mi do gustu to jej różowa opaska na włosy. Ale da się jej pozbyć. :) Poza tym laleczka zawładnęła moim sercem. I bardzo się cieszę, że zamieszkała w mojej lalkowej gromadce. :)