poniedziałek, 30 września 2013

Action Man

W dzisiejszym wpisie będzie królował chłop. :P Od dłuższego czasu polowałam na Action Mana. Było ich od metra, ale nie mogłam znaleźć takiego, który spełniałby moje wymagania. Zawsze trafiałam na takich, którzy mieli jakieś udziwnienia. Czarne ręce bądź nogi (rajstopki? :P), kask na głowie na stałe, butla tlenowa i płetwy przytwierdzone na amen, permanentna słuchawka przy uchu czy wmoldowana w ciało koszulka. Żaden z tych bajerów nie przypadł mi do gustu. W końcu na giełdzie w Pruszczu udało mi się trafić na tego właściwego. :P I tak oto jest. Action Man sygnowany napisem: 1999 Hasbro International Inc. C-086B.


Był w dobrym stanie, tylko trochę brudny. Po umyciu okazało się, że 2 czarnych rysek z twarzy nie da się zmyć. Ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza. Niestety ciuszków i butów już nie miał na sobie ani przy sobie. To zmusiło mnie do uszycia mu nowego wdzianka. 

Action Many zawsze darzyłam sympatią. Przede wszystkim dlatego, że mają męskie twarze, w przeciwieństwie do wielu mattelowskich chłopaków. Dodatkowo mają bliznę na policzku, co dodaje im charakteru. :P Podoba mi się to, że mój ma artykułowane ręce i nogi co umożliwia przybieranie wielu póz. No i ta klata. :P Aczkolwiek jest jedna rzecz, która w moim mięśniaku mnie niezwykle rozbawiła. A jest to mały błąd fabryczny. 


Paznokieć po wewnętrznej stronie kciuka. :P Taki znak szczególny. :P 

Mój nowy nabytek dostał na imię Desmond, w skrócie Des. Nie jest on typem otwartego faceta, więc nie był szczególnie zadowolony, gdy zaproponowałam mu sesję zdjęciową. Zgodził się niechętnie, ale zastrzegł, że na żadnym zdjęciu nie będzie się uśmiechał. Słowa dotrzymał. :P


wtorek, 24 września 2013

Wspomnienie lata

Mamy jesień. Jest to moja ulubiona pora roku. Szczególnie podoba mi się gdy jest ciepło i słonecznie. Mam nadzieję, że w tym roku nie zabraknie takich właśnie dni. Choć drzewa są jeszcze zielone to już gdzieniegdzie można dostrzec oznaki jesieni. Wczoraj na przykład przyniosłam do domu 3 piękne kasztany. :) Zanim jednak jesień rozgości się na dobre chciałam trochę powspominać lato, a szczególnie pewien sierpniowy ciepły dzień, który pozwolił moim lalkom i mi wybrać się nad morze. 

 Alex nie mogła stracić okazji na pokazanie się w swoim stroju kąpielowym na plaży. :)
 Także Kate postanowiła zaprezentować się w swoim bikini nad morzem. :)
 Teresa również chciała się pochwalić nowym plażowym wdziankiem. Choć upiera się, że to jedyny różowy ciuszek, w którym się kiedykolwiek pokaże. :)
 Nawet Liz postanowiła spędzić trochę czasu nad morzem, choć w przeciwieństwie do koleżanek nie zamierzała pływać. Nie wzięła ze sobą nawet stroju kąpielowego. :)
 Nad bezpieczeństwem na plaży i w wodzie czuwał dzielny ratownik Jake. :)

piątek, 20 września 2013

Tahiti Barbie 1992

Bohaterka dzisiejszego wpisu jest moim kolejnym nabytkiem z giełdy w Pruszczu. Jest to najprawdopodobniej Tahiti Barbie z 1992 roku. Nie jestem do końca pewna, bo choć makijaż się zgadza to moja panienka ma proste włosy, podczas gdy lalki zapudełkowane widziałam w Internecie w kręconych. Kupiłam ją w ubranku, ale nie należało do niej. Nie miała też swoich butów ani żadnych innych dodatków. Była jednak w dobrym stanie i na dodatek czysta, co na giełdzie nie zdarza się zbyt często. :P


Tak jak pisałam, stan lalki był zaskakująco dobry i nie wiele musiałam się z nią natrudzić. Nie ma żadnych pogryzień ani innych uszkodzeń. Włosy są ładne, niezniszczone. Takie zakupy lubię. :P

Laleczka jest bardzo sympatyczna. Ma ładną buzię ze ślicznymi, niebieskimi oczami, które szczególnie mi się podobają. W tej buźce jest taka delikatność, która niezwykle przypadła mi do gustu. :)

Wiem, że oryginalnie panna posiadała sukienkę, ale uznałam, że skoro to Tahiti Barbie to przydałby się jej raczej strój kąpielowy i plaża. Dlatego uszyłam jej bikini i zabrałam nad morze. :P

Carly (takie imię jej nadałam) oczywiście prawie na samym początku sesji wpakowała się do wody. A ja jak na złość zapomniałam grzebienia. W związku z tym jej włosy na niektórych zdjęciach przypominają dredy. :P

 

sobota, 14 września 2013

Poznajcie Sam...

Dziś w końcu mogę pochwalić się panną, która na mojej wishliście była od samego początku. Niestety jej cena przekraczała mój lalkowy budżet, więc uznałam, że trzeba będzie trochę poczekać i odłożyć na nią parę groszy. Nie przyszło mi to łatwo, bo z natury nie jestem cierpliwa. Okazało się jednak, że jak coś ma być nasze to będzie, tylko po prostu nie od razu. :) Poznajcie więc Sam, moją Barbie Basics # 05-002.


Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Odkąd pierwszy raz zobaczyłam ją w Internecie, na początku mojej przygody ze zbieraniem lalek, zapragnęłam dołączyć ją do mojej lalkowej gromady. Moim zdaniem jest naprawdę śliczna. Ma piękną twarz. Zresztą ten mold zawsze mi się podobał. Świetne spojrzenie. Włosy są cudne. Gładkie i lśniące. Bardzo podobają mi się też jej stopy. Ma nawet pomalowane paznokcie. :P
W ogóle prawie nie mam na co narzekać. Prawie, bo jednak drobne mankamenty się znalazły. Przede wszystkim ułożenie prawej dłoni nie szczególnie do mnie trafia. Jest dość dziwne. Drugą sprawą jest ubranko. A właściwie bluzka, bo spodnie są całkiem fajnie zrobione. Top natomiast jest przyklejony do ciała i to krzywo. Nie jest też niestety super ciekawy. Myślę więc, że za jakiś czas trochę zmienię jej garderobę. 

Muszę przyznać, że panna jest bardzo fotogeniczna. Dlatego wybaczcie spam zdjęciowy, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, które zdjęcia wybrać. :P