wtorek, 31 marca 2015

Brzydka pogoda, brak czasu i senność... Czyli usprawiedliwiam lenia :P

Pogoda jest paskudna. Leje u mnie deszcz i jest zimno. Na dodatek ostatnio kompletnie nie mam na nic czasu. A jak mam czas to jestem tak senna, że w ogóle nie kontaktuję. Dlatego też ostatnio opornie idzie mi przedstawianie nowych lalek. A w kolejce trochę ich czeka. I będzie musiało sobie jeszcze poczekać. Tak, tak. Pewnie brzmi to jak usprawiedliwianie lenistwa. :P Jednak, żeby mój blog całkiem nie umarł odgrzebałam zdjęcia Alice z zeszłego lata. Ona tak ładnie wychodzi na fotkach. :)

piątek, 20 marca 2015

Matrioszka

Dzisiejszy wpis nie będzie o żadnych barbiowatych. W mojej lalkowej gromadce jest mało lalek, które nie są Baśkami bądź im podobnymi. Zdarzają się jednak wyjątki. I dziś właśnie chciałam napisać o takim wyjątku. Jest to laleczka, którą zapragnęłam mieć już w czasach kiedy byłam małym dzieckiem. Nie pamiętam już gdzie i kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam, ale od razu zapragnęłam ją mieć. I nie była to żadna super Barbie a właśnie Matrioszka. Drewniana lalka (czy nie właściwie figurka?) otwierająca się i skrywająca mniejsze laleczki. Pamiętam, że jako mała dziewczynka ilekroć ją widziałam byłam oczarowana. :)

Pierwsze Matrioszki powstały około 1890 roku, więc wcale nie tak dawno. Najczęściej są to postacie kobiet w strojach ludowych, jednak zdarzają się też inne np. postacie historyczne lub politycy. Mi bardziej podobają się jednak panienki w tradycyjnych strojach. 

Marzenie z dzieciństwa udało mi się spełnić dopiero w zeszłym roku, kiedy to dostałam Matrioszkę w prezencie. Niestety moja lalunia jest niekompletna, ale i tak cieszę się, że ma chociaż trzy części. Każda z nich jest inna. Mają odmienny malunek twarzy i różne kwiatki. Są naprawdę urocze. I choć z ich pozowaniem na zdjęciach jest dość ciężko (artykulacja powala, że ho ho :P) to jestem ogromnie zadowolona, że w końcu mogę je (ją?) mieć. :)

środa, 11 marca 2015

Potwory na elbląskiej starówce ;)

W niedzielę pogoda dopisała. Było ciepło i słonecznie. Naprawdę wiosennie. Okazało się, że potwory też tęsknią za wiosną i postanowiły wypełznąć na elbląską starówkę. I przez potwory nie miałam tu na myśli siebie i Szarej Sowy, która towarzyszyła mi na spacerze. ;) Owe potwory to oczywiście Clowdeenki, które obie miałyśmy ze sobą. Dziewczyny szybko się zaprzyjaźniły, choć ich styl ubierania się jest zdecydowanie z różnych epok. ;) Przechadzka po elbląskim starym mieście była naprawdę przyjemna i pewnie łaziłybyśmy jeszcze dłużej, gdyby nie to, że wciąż jestem przeziębiona a Szara Sowa musiała wracać do swojej Baszty na Wichrowym Wzgórzu. 

 Moja Macy w fioletowych włosach i Klaudyna Szarej Sowy w pięknej sukni. :)