środa, 23 stycznia 2013

Barbie Mariposa 2008

Za wróżkami nie przepadam, ale kiedy jakiś czas temu zobaczyłam w SH słodką mordkę Mariposy to po prostu musiałam ją kupić. Nie mogłam się powstrzymać. :P
Laleczka miała swoją oryginalną sukienkę, butki też, bo są na stałe przyczepione do nóg, a jedyne czego jej brakowało to ogromne skrzydła. Z tyłu panna ma mechanizm do poruszania właśnie tymi zaginionymi skrzydłami, który przymocowany jest do korpusiku na stałe. Przypomina to trochę plecak odrzutowy. :P Mariposa jest ciut mniejsza od Basiek. 
Poza umyciem jej, odszczurzeniem włosów, rozpleceniem warkoczyków i wypraniem sukienki nic w niej nie zmieniałam. Może poza imieniem, bo teraz nazywa się Taylor. :P Choć nie lubię różowego to ona podoba mi się właśnie taka jaka jest. 
Ponieważ wróżki nie chorują na grypę i nie straszne im zimno mogłam jej zrobić zdjęcia na dworze nawet przy takim mrozisku. :P

piątek, 18 stycznia 2013

Kupiłam sobie... nie wiem co.

Jakiś czas temu chodząc po mieście zajrzałam sobie do SH i tam rzuciła mi się w oczy laleczka z bardzo ładną buźką. Włosy okazały się świetne. Miękkie w dotyku i gęste, ale sygnatury to to nie miało żadnej. Ponieważ jednak lubię kupować laleczki, które mi się podobają, a ta kosztowała mnie całe 1,14 zł to ją sobie nabyłam. 
Nadal nie mam pojęcia kim jest mój klonik. Szukanie w Internecie nie przyniosło żadnych efektów. Dziwne, że panna nie ma nawet standardowego napisu "Made in China". 
Panienka ma jakieś 23 centymetry. Sukienkę miała swoją. Niestety musiałam jej odpruć białą górę z kołnierzykiem, bo rozlatywała się w palcach. Butów nie miała, więc przypasowałam jej czerwone szpileczki. 
Całe ciałko mojej panny jest plastikowe i raczej pozostawia wiele do życzenia. Rączki co prawda są artykułowane, ale w bardzo kiepski sposób. Nóżki latają luźno i nie zginają się. Za to buzia  jest urzekająca. Może kiedyś laluszka dorobi się lepszego ciałka. 
Dałam jej na imię Tess.
Tess nie miała zamiaru czekać ani na uszycie zimowego stroju ani na wiosnę. Uparła się, że mam jej zrobić zdjęcia teraz w jej własnej sukience. Nic więcej mi nie pozostało jak tylko zabrać ją do parku. 
 - Co ja zrobiłam? Tak zimno a ja w takich ciuchach. Trzeba było jednak poczekać na zimowe ubranie. :P

Na prośbę MajorMistakes zdjęcie porównawcze:

środa, 16 stycznia 2013

Midge Happy Family 2002

Muszę się przyznać, że dopadł mnie ostatnio brak weny twórczej. Zdjęcia lali czekały na wrzucenie już od kilku dni, ale pisanie mi się nie kleiło i tak właściwie nic mi się nie chciało. Tylko bym spała. Dziś w końcu się zmobilizowałam i wpis jest.
Moja nowa panna, choć właściwie kupiłam ją już w grudniu, to Midge z serii Happy Family z 2002 roku. Midge trafiła do mnie bez oryginalnego ubranka i dodatków, bez swojego brzuszka na magnes i owinięta w firanę. 
Kupiłam ją ogólnie w dobrym stanie tylko rączki, które są artykułowane mają trochę luźne zawiasy. 
Po umyciu i uczesaniu dostała nowe ubranko, w którym prezentuje się całkiem nieźle. 
Midge jest moim zdaniem bardzo ciekawą panną. Ma uroczą piegowatą buzię i śliczne rude włosy. Oczywiście zmieniłam jej jak zawsze imię. "Midge" jakoś średnio do mnie przemawia. Teraz nazywa się Sophie. 
Sophie domagała się swoich zdjęć, więc zabrałam ją na spacer z aparatem. 
Na spacerze spotkałyśmy Rudego Królika. Dzięki niej Sophie załapała się na dwa dodatkowe śliczne zdjęcia. :P

piątek, 11 stycznia 2013

Kalifornijka nr 4

Jeszcze w listopadzie zeszłego roku dostałam w SH kolejną Kalifornijkę. Mam coś do nich szczęście. Tym razem jest to Horseback Riding Barbie z 2005 roku.
Laleczka trafiła do mnie w świetnym stanie. Ciałko i włosy są zupełnie niezniszczone. Nawet stawy lalki ciężko chodzą. Jakby nikt się nią nigdy nie bawił. Oczywiście nie miała swoich oryginalnych ubranek ani butów za to miała swój naszyjnik. 
Panna ma artykułowane rączki w łokciach i nóżki w kolanach. Ma też płaskie stopy co oczywiście utrudnia mi dopasowanie do niej butów. Początkowo byłam zdziwiona, że to Barbie, bo ma bardzo ciemną karnację, ale to w końcu Kalifornijka. :P 
Ponieważ nie miała swoich oryginalnych ciuszków musiałam jej coś wykombinować. Nie mogła przecież zostać naga. Uszyłam jej więc bluzkę a spódniczkę dostałam w SH.
No i pozostało jeszcze imię. Baśka przyznała się, że ma zamiłowanie do błyskotek. Po prostu lubi błyszczeć i już. :P Dlatego dostała na imię Crystal. 
Crystal czy Crys jak wołają na nią w skrócie inne panny, dość długo czekała na swoją sesję, ale się w końcu doczekała. 
 Za oknem sypał śnieg, więc sesja musiała odbyć się w domu.
Crystal i Kryształ. A raczej Kryształek Swarovskiego. :P

Na koniec moje wszystkie Kalifornijki razem. :P