poniedziałek, 31 marca 2014

Alice nad morzem

Kiedy ostatnio byłam nad morzem oprócz Felicity zabrałam też ze sobą Alice. Oczywiście mojej rudowłosej nie wystarczył spacer po plaży. Również zażądała zdjęć twierdząc, że miała sesję tylko w jednej sukience, a w drugiej nie. Nie dała się w żaden sposób przekonać i trzeba było jej również zrobić kilka zdjęć. :) Na szczęście Alice bardzo fajnie pozuje, więc była to czysta przyjemność. :)

czwartek, 27 marca 2014

Flynn Rider

Dzisiejszy wpis będzie o panu, którego moja mama wypatrzyła na giełdzie w Pruszczu Gdańskim. To Flynn Rider z bajki Disneya "Zaplątani". Bardzo się z niego ucieszyłam, ponieważ moja Roszpunka ("pieszczotliwie" nazywana przez moją ciocię Raszplą :P) wreszcie doczekała się swojego faceta. :)

Flynn przybył do mnie w oryginalnym ubranku i butach. Ma nawet swój pas. Brakuje mu tylko torby. Jest sygnowany Mattelem na plecach i głowie. 

Lalek niestety miał uszkodzoną gumkę, mocującą nogi i trzeba było ją wymienić. Na szczęście się udało (dzięki mamo :P) i teraz jego nogi trzymają się na swoim miejscu. Poza tym jest w niezłym stanie. Ma tylko trochę startą farbę na włosach a w górnej części jego ubrania brakuje jednego nitu. Poza tym wszystko jest w porządku. 

Flynn ma artykułowane ręce w łokciach i nogi w kolanach. Bardzo mi się to podoba, bo dzięki temu można go fajnie ustawić do zdjęć. Ciuszki wykonane są całkiem starannie jak na Mattela, poza spodniami, które oczywiście nie zostały podłożone. Sam lalek prezentuje się bardzo fajnie. Choć chyba przesadzili z szerokością jego uśmiechu. No, ale tak właśnie wyglądał w bajce. Ogólnie rzecz biorąc Flynn, mimo tego wyrazu twarzy, bardzo mi się spodobał. Mojej Roszpunce również. :P


I kilka zdjęć z Roszpunką vel Raszplą. :P

piątek, 21 marca 2014

Wiosenny klonik w ogródku

Dziś u mnie była przepiękna pogoda, jak na pierwszy dzień wiosny przystało. Dopisało słoneczko i termometr pokazał przyjemną temperaturę. Mam nadzieję, że i u Was zrobiło się wiosennie. :)

Klonik, o którym dziś piszę, podczas swojego spaceru po ogródku, również trafił na bardzo ładną, słoneczną pogodę. Niestety nie mam pojęcia kim panna jest, bo nie ma żadnych sygnatur. Pierwszego dnia, kiedy zobaczyłam ją w SH wcale jej nie kupiłam. Jednak jej buzia tak za mną chodziła, że w końcu postanowiłam zabrać ją do domu. :)Jeśli chodzi o ubranko miała tylko trochę zniszczoną czarną bluzeczkę i nic poza tym.


Niestety jak to z klonikami bywa, laleczka nie jest jakoś specjalnie wykonana. Ciałko moim zdaniem ma zbyt drobne w porównaniu z głową. Zresztą korpusik nie jest zachwycający. Ma różowe przebarwienia na nóżkach, z pewnością od bucików, które podarował jej producent. Panna ma też trochę uszkodzoną szyję, jednak nie widać tego, bo uszkodzenie znajduje się pod głową. Co do samej główki, to średnio trzyma się na karku. Spada co jakiś czas z wyznaczonego miejsca. Ma też lekko rozmazaną jedną brew, czego jednak aż tak bardzo nie widać. Włosy są dość kiepskiej jakości i niezbyt gęsto rootowane. Artykulacją również nie powala. Nogi zginają się na dwa, a ręce odginają na boki. 

To co mi się w niej jednak bardzo spodobało to jej buzia, a przede wszystkim śliczne, wielkie zielone oczy. Ma w sobie coś naprawdę ujmującego. Może kiedyś uda mi się znaleźć dla niej lepsze ciałko, na którym główka dużo ładniej by się prezentowała. Tak czy inaczej bardzo się cieszę, że jednak się na nią zdecydowałam. 

Uznałam, że w tej czarnej bluzce, w której do mnie trafiła całkiem jej nie do twarzy i postanowiłam dopasować jej inne ubranko. Spódniczkę uszyłam sama, a bluzeczka przypasowała jej od Evki. :)

Mojemu klonikowi dałam na imię Tori. 

piątek, 14 marca 2014

Tożsamość Felicity :P

Miałam problemy z identyfikacją bohaterki dzisiejszego wpisu, dlatego na razie tożsamość tej mattelowskiej panienki pozostaje dla mnie tajemnicą. Kupiłam ją w SH w sukience, która jak się okazało nie zależała do niej a do Flower Fun Barbie. Poza sukienką panna nie posiadała nic więcej. Nawet swoich kolczyków i pierścionka. Za to ogólnie była w dobrym stanie. Wystarczyło więc mycie i czesanie, żeby doprowadzić ją do porządku. 



Bardzo lubię ten moldek, więc i ta laleczka niezwykle mi się podoba. Ma uroczą buzię i ładne, miękkie włosy. Ma też zgięte ręce w łokciach, co bardzo lubię u Basiek. Cieszę się, że trafiła do mojej lalkowej gromadki i mam nadzieję, że kiedyś dowiem się kim jest. :P

Nie przepadam za różem, a sukienka w której ją kupiłam jest częściowo różowa. Dlatego też uszyłam jej coś innego. Zdecydowanie nieróżowego. :P

Na imię dałam jej Felicity. 

W zeszłą niedzielę udało mi się wybrać z rodzinką nad morze. Pogoda była bardzo ładna i miło spacerowało się po plaży. Felicity skorzystała z tego wyjazdu chętnie pozując do zdjęć. 


Trochę wiało. :P

A tak poza tym to chciałam podziękować Kukani z bloga http://krainaszlarafii.blogspot.com/ za wyróżnienie. :P A oto odpowiedzi na pytania:
1. Niebieski.
2. Herbata!!!
3. Gdzieś gdzie jest w miarę ciepło, ładnie i z daleka od ludzi. :P
4. Jest ich tyle, że chyba mogłabym wymieniać do jutra. :P
5. Coś w stylu "jak przeżyć na biegunie". :P
6. Aparat fotograficzny w oczach. :P
7. Takie w którym byłam - Elbląg, Kraków, Tossa de Mar. Takie w którym nie byłam a chciałabym  - Nowy Jork, Hong Kong.
8. Dzielenie się. :P
9. Pisanie, zdjęcia, zbieranie chińskich gadżetów i jeszcze parę innych.
10. Baleriny. :P
11. Dokładność, czasem do przesady. :P

sobota, 8 marca 2014

Król Dominic

Ostatnim moim lalkowym prezentem gwiazdkowym jest Król Dominic z bajki "Barbie jako księżniczka i żebraczka." Lalek oczywiście jest sygnowany Mattelem na głowie i plecach. Dostałam go, niestety, bez swoich oryginalnych ubranek i dodatków. Miał za to fajną kurtkę i buty oraz mniej fajne spodnie. :)

Stan Dominica jest całkiem niezły. Nie jest pogryziony, a włosy ma w dobrej kondycji. Ma tylko lekko starty kawałek jednej brwi. Poza tym wszystko gra. 

To, co mi się w nim podoba, to artykułowane nogi i ręce. Dzięki temu można go fajnie ustawić na zdjęciach. Fryzurę też ma całkiem całkiem. Brązowe dłuższe włosy zaczesane do tyłu bardzo mu pasują. Co do twarzy... Cóż, nie jest może największym przystojniakiem, ale podobno nie to jest ładne, co jest ładne, a to co się komu podoba. :) 

Jak już pisałam Dominic miał tylko kurtkę, buty i spodnie. Uszyłam mu więc bluzkę, a spodnie zamieniłam na inne, bardziej pasujące do kurtki. 

Co do imienia to król Dominic został Dominickiem. Na zdjęciach jednak wystąpił bez królewskich szat. Można powiedzieć - król po cywilu. :P


Z racji tego, że dziś jest Dzień Kobiet Dominic chciał życzyć wszystkim paniom wszystkiego najlepszego z okazji ich święta. :)