piątek, 31 października 2014

Ula ZombiUla

Tak naprawdę Ula ZombiUla to polska lalka z PRL-u - Agata. Zidentyfikowałam ją dzięki wpisowi z bloga Manhamany. Zagościła u mnie za sprawą mojej mamy, której nie przerażają brzydkie lalki. :) Ula (Agata) trafiła do mnie w ubranku, które ktoś sam dla niej uszył i butkach. Niestety nie wiem czy jej obuwie jest oryginalne czy też nie. 
Trudno mi coś powiedzieć o stanie lalki, bo nie wiem jak wyglądała tuż po wyjęciu z pudełka (jeśli je miała). W każdym razie kolor jej ciałka ma przeróżne odcienie(powstaje już książka pod tytułem "50 odcieni Uli" :P). Nie wiem tylko czy to wina odbarwień czy też może tak już było od początku. Za to włosy są w niezłym stanie jak na takie delikatne piórka. 

Jak widać Ula nie grzeszy urodą i nie powala artykulacją. Jej makijaż jest niedbały, a guma z jakiej jest wykonany korpus, kończyny i głowa ma okropną barwę. Na dodatek twarz strasznie się jej świeci. Jest ona jednak ciekawostką w mojej lalkowej gromadce i mimo jej kontrowersyjnej urody nie żałuję, że trafiła do mnie. :)
 
A skąd to imię - Ula ZombiUla? Właśnie z powodu jej koloru. Przywodzi mi na myśl kolor skóry trupa. Takiego... Powiedzmy nie pierwszej świeżości. :) W związku z tym uznałam, że może robić za Zombie. :) 

Stwierdziłam, że Halloween to dobry dzień, żeby zaprezentować mojego żywego trupa. :) Ula na tę okazję postanowiła ładnie przystroić swój pokoik, choć, jak twierdzi, takie klimaty to ma właściwie na co dzień. :)

 Kolacja godna Zombie - smażony mózg... mózg... mózg... :)
 Ula nie jest samotna. Ma dwa pupile. Czarnego kota i pająka.
 Trochę jej się nudziło, więc wzięła magiczną księgę, żeby wywołać ducha.
 O! Pojawił się!
Razem z Ulą życzymy Wam miłego straszenia. :)
 Happy Halloween! :P

niedziela, 26 października 2014

Party Nails Sindy 1999 Vivid Imaginations

Dziś nareszcie na swoją kolej doczekały się laleczki, które dostałam od Rudego Królika. Obie panny to Sindy od Hasbro. Do tej pory brakowało mi ich w mojej lalkowej gromadce. Tym bardziej się z nich cieszę. Niestety nie wiem jakie to dokładnie Sindy. Dzięki Lunarh wiem już, że to Party Nails Sindy. Ślicznie dziękuję za identyfikację. :)

Obie dziewczyny są w dobrym stanie. Rudemu Królikowi zawdzięczają pięknie odszczurzone, miękkie włosy. :)

Obu panienkom uszyłam nowe sukienki. Z butami był jednak problem, gdyż panny mają dość duże, właściwie płaskie stopy. Udało się im jednak pożyczyć butki od innych lal. 

Laleczki bardzo mi się podobają. Mają sympatyczne buzie, piękne oczy i bardzo ładne, naprawdę gęste włosy. Jestem z nich bardzo zadowolona. Rudy Króliku ślicznie dziękuję! :)

Siostrzyczkom dałam na imię Kylie i Connie. :)

Czy to odbicie?
Chyba nie. :)
 Kylie
 Connie
I razem. :)

A w bonusie kot w ramce. :)
 
 Koteczek niestety nie mój tylko sąsiadów. Przyszedł do nas w odwiedziny razem ze swoim rodzeństwem. :)

piątek, 17 października 2014

Nie znoszę chorować :(

Mam tyle lalek, które czekają w kolejce na swoje 5 minut na blogu i wiercą mi dziurę w brzuchu, żebym je w końcu pokazała. A ja co? A ja jestem chora. I tym razem niestety nie przeszło mi po trzech dniach jak zawsze i nie pomogła aspiryna. Musiałam wziąć antybiotyk. Paskudne choróbsko przypałętało się do mnie w najmniej odpowiednim momencie, kiedy mam tyle rzeczy do zrobienia i tyle spraw do załatwienia. Ale co zrobić? Trzeba się wychorować. Tak więc na razie sorry laleczki, ale musicie sobie jeszcze poczekać na zdjęcia i posty. :( 

Moja Alice też nie lubi chorować. Na szczęście do towarzystwa ma Chrupka. :)

środa, 8 października 2014

Tożsamość nieznana

Rzadko trafiają do mnie laleczki AA, dlatego też cieszę się z każdej takiej zdobyczy. Tę pannę kupiłam w SH w ubranku. Niestety nie mam pojęcia czy cokolwiek z niego jest jej oryginalnym wdziankiem, ponieważ jak do tej pory ta ślicznotka nie zdradziła mi swojej tożsamości. Nie miała też żadnych dodatków, które ułatwiłyby mi identyfikację. Szukałam jej w Internecie, ale choć znajdowałam podobne dziewczyny to tej konkretnej nie. 


Jej stan jest dobry, więc wystarczyło jej mycie i czesanie. Co prawda jedna z rączek ma odrobinę luźny zawias w łokciu, ale nie jest to aż tak bardzo uciążliwe.

Jeśli o zawiasach mowa, to panna ma coś czego osobiście nie rozumiem u Mattela, a mianowicie artykułowane ręce w łokciach, natomiast w kolanach już nie. Kolana oczywiście zginają się na dwa, ale dlaczego firma nie poszła za ciosem i nie zrobiła jej artykułowanych nóg? Trudno zgadnąć. Mogłabym też pomarudzić, że dłonie wyglądają jak łopaty, ale nie będę się czepiała. :P W końcu poza tym laleczka jest śliczna. Ma ładną buzię z subtelnym makijażem i delikatny uśmiech. Włosy mają bardzo ładny odcień, są miękkie i lśniące, a co najważniejsze nie puszą się. Jestem z niej naprawdę zadowolona. 

Na imię dałam jej Shanice. 

Ubranko, w którym kupiłam Shanice nieszczególnie przypadło mi do gustu, dlatego też spróbowałam uszyć jej bieliznę. Jest to moje pierwsze bieliźniane "dzieło", więc proszę o wyrozumiałość. :P

Zdjęcia celowo wykonane przy marnym świetle. Rachunki zapłacone i prądu mi nie odcięli. :P