sobota, 28 grudnia 2013

Moxie Girlz Holiday Sophina

Dziś chciałam pokazać pierwszy z moich lalkowych gwiazdkowych prezentów, a trochę ich było, bo aż 8. :P Na pierwszy ogień więc idzie Holiday Sophina z serii Moxie Girlz. Ona jedyna trafiła do mnie zapudełkowana. :P


Ta słodka panienka była już od dawna obiektem moich zainteresowań. Szczególnie z uwagi na uroczy strój aniołka, w którym wygląda po prostu prześlicznie. W zeszłym roku się nie udało za to w tym Mikołaj ją dopadł i jest moja. :P

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym trochę nie pomarudziła, ale moje obiekcje tyczą się głównie zapakowania lalki. Otóż dostanie się do niej to prawdziwy koszmar. Z tyłu przytrzymującej ją tektury znajdowała się plątanina sznurków i taśmy klejącej. Niestety niektóre elementy stroju Sophiny przyszyto do kartonu i zostały po nich małe dziurki w materiale. Szkoda. Na szczęście nie jest to takie bardzo widoczne. 

Sam strój jest bardzo ładnie wykonany. Może poza leginsami, które nie zostały podłożone na końcach nogawek. Ale zakrywają to buty, więc nie ma większego problemu. Butki też są bardzo fajne. Średnio podobają mi się natomiast jej kolczyki. No i włosy jak u wszystkich Moxiaków mogłoby być trochę lepszej jakości. 

Jednak te drobne mankamenty nie przeszkadzają mi w zachwycaniu się słodką mordką mojego aniołka i jej przeuroczym wdziankiem. Bardzo się cieszę, że w końcu dołączyła do mojej lalkowej gromadki. 

Oczywiście dałam jej nowe imię. Teraz nazywa się Casie. :)

wtorek, 24 grudnia 2013

Magia Świąt

Do kolacji wigilijnej zostało już niewiele czasu, więc Rachel zagoniła swoich przyjaciół do ostatnich przygotowań. 
 Rachel: Jeszcze tylko nalać barszcz i wszystko będzie gotowe.
 Katerina: To okropne, że nie ma z nami Owena. Święta bez niego to nie to samo...
Jake: Gdyby mógł to na pewno by przyjechał, ale Dolls Airlines odwołało wszystkie loty z powodu śnieżycy. 
Katherine: Właśnie. Poza tym masz nas. Nie będziesz sama w święta.
 Desmond (w myślach): A może by tak jednego...
(Rachel dała mu po łapach.) 
Rachel: Des łakomczuchu! Poczekaj chwilę. Zaraz usiądziemy do kolacji. 
 (Zadzwonił dzwonek do drzwi.)
Jake: Kogo niesie o tej porze?
Desmond: Skoro nie mogę nic podjeść to pójdę zobaczyć.
 Katerina: Ktokolwiek by to nie był nie zastąpi Owena. Chciałabym, żeby był z nami. 
Rachel: Kochana, Owen do nas dojedzie jak tylko będzie mógł. Jestem przekonana, że w Noc Sylwestrową będzie się bawił razem z nami.
Katerina: W Noc Sylwestrową? To jeszcze całe wieki! 
 Desmond: Zobaczcie kogo wam przyprowadziłem!
 Wszyscy: Owen???!!!
Katerina: Co ty tu robisz? Przecież odwołali loty.
Owen: Magia świąt. :P
 Katerina: Tak się cieszę, że udało ci się przyjechać!
Owen: Myślałaś, że pozwoliłbym, żebyś spędzała święta beze mnie?
 Rachel: Dobrze, że przygotowaliśmy nakrycie dla niespodziewanego gościa. 
 Jake: Myślę, że skoro jesteśmy już wszyscy w komplecie to najlepsza chwila, żeby podzielić się opłatkiem. 
 Po podzieleniu się opłatkiem wszyscy zasiedli do stołu. 
 Nie zabrakło oczywiście barszczu i pierogów.
 A po kolacji Jake zajął się rozdawaniem prezentów.
 Każdy dostał coś o czym marzył. Nawet Chrupek. :P
 A ja razem z moimi lalkami chciałam Wam złożyć bożonarodzeniowe życzenia. Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt! Mam nadzieję, że Mikołaj o Was nie zapomni i spełni jakieś lalkowe i nielalkowe marzenia! 

P.S. A na koniec chciałam się pochwalić kalendarzem, który wygrałam w konkursie świąteczno-noworocznym u Natalii. Kalendarz bardzo mi się podoba i na pewno zawiśnie na ścianie! :P


niedziela, 15 grudnia 2013

MyScene Pop Diva Chelsea

Dziś znowu będzie o laleczce z serii MyScene. Tym razem jest to Chelsea, którą od razu przechrzciłam na Catrinel. Panna to Pop Diva z 2010 roku. Zakupiłam ją oczywiście w SH. Była w swojej oryginalnej sukience (tunice? bluzce?) i butach. Poza tym nie miała nic więcej. 


Dlaczego panna na zdjęciu, które zostało zrobione po zakupie, siedzi, a nie stoi jak zawsze? A bo nie może. :P I w tym właśnie momencie dochodzimy do stanu jej użyteczności. Powiedzieć, że jest rozklekotana to chyba mało. Ale jakoś inne słowo nie przychodzi mi do głowy. O ile ze stawami w kolanach udało się coś zrobić (nie żebym była zadowolona w 100%) to ze stawami biodrowymi jest już dużo nieco gorzej. Ciężko jest więc ją usadzić a co dopiero ustawić. Mechanizm, który laleczka ma na plecach nie jest kompletny. Brakuje klucza (pistoletu?), dzięki, któremu lalka mogła ruszać rękami. Muszę przyznać, że mechanizm ten niezwykle mnie irytuje, bo gdy próbuję ustawić jedną rękę to razem z nią kręci się druga... Dlatego podczas ustawiania jej do zdjęć padło kilka niecenzuralnych wyrazów. Oryginalna fryzura się nie zachowała. Włosy mogłyby być, gdyby nie to, że nawet gorąca woda nie poradziła sobie z tymi napuszonymi falami. No i grzywka jest krzywo przystrzyżona. Próbowałam ją wyrównać, ale doszłam do wniosku, że musiałabym za dużo obciąć, żeby była prosta. 

Skoro już pomarudziłam to teraz mogę napisać, że tak właściwie, mimo tych wszystkich mankamentów to laleczka mi się podoba. Przede wszystkim ma fajny kolor włosów i uroczą buźkę. Może kiedyś podaruję jej lepsze ciałko, bo zdecydowanie na nie zasługuje. A poza tym to w końcu myscenka. :P 

Uznałam, że jej oryginalne ubranko wcale mi do niej nie pasuje. Dlatego znalazłam jej inną sukienkę. A ponieważ miałam ochotę na zimową sesję, a za oknem jakoś zimy nie widać, to wprowadziłam trochę zimowego nastroju w domu. 


A na koniec jeszcze chciałam pochwalić się mebelkami, które wygrałam w Candy u Agnieszki, autorki bloga Pracownia Małych Wnętrz. Są prześliczne i jestem nimi zachwycona. :P 


wtorek, 10 grudnia 2013

MyScene Fashion Cuties Delancey

Dziś chciałabym pokazać laleczkę, którą dostałam w prezencie. To Delancey z serii MyScene Fashion Cuties. Panienka przybyła do mnie w nie swoim ubranku, niemniej jej sukienka bardzo mi się podoba. Niestety nie ma też swoich bucików i biżuterii. 

Moja Delancey ma troszkę pogryzione łapki i lekko luźne ręce w stawach. Ma za to ładne, ciemne włosy z jasnymi pasemkami i śliczną buzię. Nawet makijaż jak na myscenkę nie jest taki ostry i na dodatek pasuje do jej nowej sukni. :P Co do samej sukienki to jej kolory kojarzą mi się ze świętami. Myślę, że do twarzy jej w tym nowym wdzianku. :P

Carol, bo tak dałam jej na imię, nie chciała wychodzić w samej sukni na mróz i śnieg. Dlatego pożyczyła płaszczyk, żeby nie zmarznąć podczas sesji. Jak się okazało płaszcz bardzo jej przypasował. Panna pożyczyła też naszyjnik od koleżanek, bo przecież do takiej kreacji konieczna jest biżuteria. :P

Carol pozuje z choinką, która stoi na elbląskiej starówce pod katedrą.