poniedziałek, 16 października 2017

Nie zupełnie Kuhrn

Bohaterkę dzisiejszego posta dostałam od Szarej Sowy, która kupiła ją na Aliexpresie. Laleczka to klonik Kuhrn, lal, które zawsze niezwykle mi się podobały. Panna trafiła do mnie golutka i bez butków, bo taką właśnie Szara Sowa kupiła. :)

Okazało się, że moja lala ma mały mankament, otóż ma pękniętą nogę przy stawie. Na szczęście pod sukienką tego nie widać, bo wada znajduje się u góry. W związku z tym zupełnie mi nie przeszkadza. 

Panienka dostała sukienkę, żeby nie chodziła goła. Miałam też w planach danie jej butów, ale z uwagi na miejsce, w którym miała sesję zrezygnowałam z nich. 

Nowa mieszkanka mojego domu bardzo mi się podoba. Ma piękne, długie, miękkie i lśniące włosy. Na dodatek z uroczą grzywką. Jest artykułowana, co bardzo lubię. Dzięki temu fajnie pozuje. Szkoda, że jej główka jest dość słabo ruchoma, ale można to przeżyć. Panna jest też posiadaczką uroczej buzi i cudnych oczu. Słodko też wyglądają jej małe usteczka. No i ślicznie wychodzi na zdjęciach. :)

sobota, 30 września 2017

Barbie Fashionistas 2016 #19

A właściwie to powinnam napisać Barbie Szajsonistas. :( Dlaczego? Zaraz wyjaśnię. 

Kupiłam ją w E.Leclercu już sporo czasu temu. Podobają mi się buźki tych nowych faszek, a ponieważ wtedy była promocja to skusiłam się na tę, która mi się podobała - o azjatyckich rysach. Wyjęłam ją z pudełka i wtedy trafił mnie szlag...

Włosy były zupełnie posklejane i okazało się, że mają kołtuny na czubku głowy. Trzy razy musiałam je polewać wrzątkiem, żeby jakoś wyglądały. A i tak nie jestem szczególnie zadowolona. Kołtuny na czubku głowy udało się trochę rozprostować i ukryć pod innymi włosami. To jednak nie wszystko. Okazało się, że ubranko jest poplamione klejem. Próbowałam sprać plamki, ale nadal zostały lekkie, żółte ślady. W końcu jednak udało mi się ją doprowadzić trochę do ładu, ale niestety mam wrażenie, że Mattel coraz częściej odwala takie fuszerki. 

Skoro już ponarzekałam to mogę powiedzieć co mi się w niej podoba. Najbardziej to jej buzia. Bardzo lubię laleczki - Azjatki, więc mimo tych mankamentów i ta przypadła mi do gustu. Podoba mi się też jej czerwona szminka. Naprawdę do niej pasuje. No i ładnie jej w grzywce. Tak więc pomimo tych wszystkich przebojów, cieszę się, że ją mam. Przynajmniej już teraz się cieszę. :)

niedziela, 10 września 2017

Made To Move

Wszyscy mają Made to move, mam i ja. :) Kupił mi ją tata (który tak na marginesie twierdzi, że nie interesuje się lalkami i w ogóle nie zwraca na nie uwagi), który wygrzebał ją w Auchanie w naprawdę świetnej cenie. I to na dodatek znalazł tę, którą chciałam. :) Nie ma jak od czasu do czasu mieć szczęście. 

Cieszę się, że po wyjęciu z pudełka nie miała tony lakieru czy innego mazidła na głowie, bo nie musiałam jej od razu wrzucać pod kran. A to się ostatnio rzadko zdarza. 

Oczywiście ją przebrałam. Uszyłam jej nowy ciuszek i moim zdaniem teraz prezentuje się o wiele lepiej. Dostała też butki. Teraz jest z niej naprawdę elegancka dziewczyna. 

Jeśli mam na co narzekać to chyba jedynie na to, że nogi w miejscach łączeń różnią się odrobineczkę kolorem. No, ale chyba wszystkie tak mają niestety. 
Artykulacja jest fajna, chociaż stawy w kostkach są troszeczkę za luźne. Jakoś to jednak przeżyję. 

Poza tymi drobiazgami jestem naprawdę zadowolona. Podoba mi się jej urocza, piegowata twarzyczka, oczy i ładne, rude i miękkie włosy. Jest naprawdę śliczna. Cieszę się, że w końcu ją mam! :)

Dałam jej na imię Pepper. Przepraszam za zdjęciowy spam, ale nie mogłam się zdecydować. ;)