niedziela, 31 grudnia 2017

Szczęśliwego Nowego Roku

Wraz z moimi lalkami chciałam Wam wszystkim życzyć wspaniałego wieczoru sylwestrowego oraz szczęśliwego Nowego Roku pełnego sukcesów i spełnionych marzeń! :)

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt!

Zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w rodzinnym gronie! Dużo prezentów lalkowych i nielalkowych. 

środa, 6 grudnia 2017

Barbie Fashionistas No. 4 2015 - Mikołajkowo

Tak, wiem... Dawno mnie nie było. Ale żyję. Przynajmniej jak na razie. :) Listopad i jego zupełnie szalona pogoda popsuł wszelkie plany zdjęciowe, a moje zdrowie i nastrój tylko zniechęcały mnie do wszystkiego. I choć, szczerze mówiąc, grudzień nie zaczął się dużo lepiej, to wypadało by coś mikołajkowego umieścić. :)
Bohaterką mikołajkowego wpisu będzie panna z serii Fashionistas z 2015 r., a dokładniej numerek 4. Przynajmniej zgodnie z opakowaniem.
Trafiła do mnie z SH, naga, brudna i bez żadnych swoich dodatków. 

Stan lalki jest całkiem niezły. Nie ma żadnych uszkodzeń. Po umyciu okazało się jednak, że problemem są włosy. Miały dużą ilość lakieru, a na dodatek, po ich wsadzeniu pod kran zaczął wychodzić klej z głowy. Innymi słowy włosy ciągle były tłuste, bez względu na to ile razy je myłam. Po wielu zabiegach jest już trochę lepiej, ale i tak wydaje mi się, że będzie trzeba zastosować kurację z mąki ziemniaczanej... Będę musiała znaleźć na to czas. 

Jak już mówiłam panienka była całkiem goła. Ubrałam ją więc w mikołajkowym stylu, który swoją drogą bardzo jej pasuje. 

Laleczka jest bardzo ładna. Podoba mi się jej buzia z delikatnym uśmiechem, chociaż różowa szminka już nie tak bardzo. Ma też ładne oczy. Włosy mają świetny kolor, ale ten klej niestety mnie irytuje. Poza tym na jej niekorzyść działa to, że jest sztywniarą. Można to jednak jakoś przeżyć. W każdym razie cieszę się, że kolejny rudzielec dołączył do mojej lalkowej gromadki. :)

wtorek, 31 października 2017

Ona

Dziś Halloween a to świetna okazja, żeby przedstawić pewną pannę, która od jakiegoś czasu u mnie mieszka. I pewnie nie uznacie tego za nic strasznego jeśli powiem, że to dziewczyna od Mattela z serii What's her face. Seria tych lalek była produkowana między 2001 a 2003 rokiem. Obejmowała cztery dziewczyny - Glam, Sweet, Hip i Cool. Moja pochodzi z edycji What's her adventure. Panny z tej serii wyróżniają się tym, że... mają zupełnie pustą twarz... W zamyśle producenta chodziło o to, aby każda właścicielka lalki mogła sama zaprojektować jej buzię. W tym celu do zestawu były dołączone pieczątki i inne potrzebne akcesoria. Ja zostawiłam ją pustą i w tym cały horror. Dziewczyna bez twarzy. 


Zdjęcie z Internetu

Lalka trafiła do mnie za sprawą oczywiście Szarej Sowy. Miała swoje buty i poszarpaną... powiedzmy sukienkę. Być może należała do niej, bo w jednej z odsłon tych panien można było nie tylko projektować twarz laleczki, ale także jej ubranie. Poza tym nie miała żadnych swoich akcesoriów, a trzeba powiedzieć, że te panny miały ich sporo. 

Jej stan jest dobry, więc wystarczyło tylko mycie i czesanie, żeby doprowadzić ją do porządku. 

Postanowiłam z niej zrobić halloweenowego upiora, więc uszyłam jej poszarpaną (ale w inny sposób niż ta, w której do mnie przybyła) sukienkę. Pozbawiłam ją butów, bo były bardzo toporne i jakoś mi nie pasowały do koncepcji. 

Moja panna jest niższa od Barbie, ma około 24 cm. Ma odpinaną perukę z brązowymi włosami i różowymi pasemkami. Włosy są miękkie i ładne, ale trochę nieokiełznane. Nie jest artykułowana. Ręce i nogi ruszają się do tyłu i do przodu, ponadto ręce ruszają się w bok. Ma dość dużą głowę i chude ciało. Jej stopy są wielkie, więc nie pasują na nią żadne inne buty poza jej własnymi, które są równie toporne co nogi. 

Trudno mi coś powiedzieć o lalce bez twarzy. Fajnie wkomponowała się w halloweenową sesję. Sam pomysł takiej lalki może nawet ciekawy, choć nie wydaje mi się, żeby dzieła właścicielek tych panien wyszły podobnie co te pokazywane na reklamach. Właściwie nie wiem czy sama podjęłabym się projektowania jej twarzy, nawet z tymi pieczątkami, które do tego celu posiadała. Powiem Wam jednak, że mi podoba się bez buzi. Jakoś tak się do tego przyzwyczaiłam i Ona chyba też. Ona, bo tak ją nazywają inni mieszkańcy mojej lalkowej gromadki, idealnie czuje się w halloweenowych klimatach. 

poniedziałek, 16 października 2017

Nie zupełnie Kuhrn

Bohaterkę dzisiejszego posta dostałam od Szarej Sowy, która kupiła ją na Aliexpresie. Laleczka to klonik Kuhrn, lal, które zawsze niezwykle mi się podobały. Panna trafiła do mnie golutka i bez butków, bo taką właśnie Szara Sowa kupiła. :)

Okazało się, że moja lala ma mały mankament, otóż ma pękniętą nogę przy stawie. Na szczęście pod sukienką tego nie widać, bo wada znajduje się u góry. W związku z tym zupełnie mi nie przeszkadza. 

Panienka dostała sukienkę, żeby nie chodziła goła. Miałam też w planach danie jej butów, ale z uwagi na miejsce, w którym miała sesję zrezygnowałam z nich. 

Nowa mieszkanka mojego domu bardzo mi się podoba. Ma piękne, długie, miękkie i lśniące włosy. Na dodatek z uroczą grzywką. Jest artykułowana, co bardzo lubię. Dzięki temu fajnie pozuje. Szkoda, że jej główka jest dość słabo ruchoma, ale można to przeżyć. Panna jest też posiadaczką uroczej buzi i cudnych oczu. Słodko też wyglądają jej małe usteczka. No i ślicznie wychodzi na zdjęciach. :)