sobota, 18 lutego 2017

Dzień Męskiej Lalki

Zgodnie z lalkowym kalendarzem dziś dzień męskiej lalki. Niestety nie miałam za dużo czasu na zdjęcia i światło też było do niczego. Na szczęście tak na szybkiego do zdjęć na ochotnika zgłosiło się kilku moich panów. A mianowicie Jackson, Hunter, Dexter i Jake. 

wtorek, 14 lutego 2017

Project Mc2 McKeyla

Chciałam Wam dziś pokazać lalkę, która była moim prezentem imieninowym. Trochę się więc już naczekała na swoją kolej. Dziś nareszcie McKeyla z serialu "Project Mc2" od Zapf Creation doczekała się na swoje 5 minut. 
McKeyla to przesłodka laleczka. Jest artykułowana, choć mimo to miałam pewna problemy z ustawianiem jej do zdjęć. Zwłaszcza ręce nie chciały się trzymać tak jak trzeba, ale w końcu jakoś sobie poradziłam. Stawy w kolanach też są nieco luźne, mimo, że lala jest nowa. W sumie to nie wiem co by było, gdyby w używaniu przez dłuższy czas miało ją dziecko. Obawiam się, że nogi i ręce w ogóle przestałyby się trzymać na swoim miejscu. A przy okazji nóg muszę też napomknąć, że ta dziewczyna ma naprawdę spore stopy. Cieszę się, że ma swoje buty, bo inaczej mogłoby być krucho. :)
Moja nowa panna ma uroczą buzię, piegi, "szklane", zielone oczy i rootowane rzęsy. Strasznie mi się jej pyszczek podoba. Chyba jest jednym z najbardziej urokliwych jakie widziałam u lalki. 
Włosy są ładne, długie, miłe w dotyku, lśniące i nie puszą się. 
Ubranka przyzwoicie uszyte. Przynajmniej Mattela biją na głowę. Z mojej strony dodałam jej tylko czapkę (pożyczoną od lalek Szarej Sowy), szalik i inne rajstopki, żeby dziewczynie zimno nie było. 

Z McKeyli, którą nazwałam Barry, jestem naprawdę zadowolona. Podbiła moje serce tym swoim słodkim pysiakiem. Bardzo się cieszę, że w mojej gromadce zamieszkała kolejna tak fajna i sympatyczna panienka. 
 Dziś Walentynki, więc życzę Wam miłego i udanego Święta Zakochanych! :)

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Mini Chou Chou Foxes

Dziś chciałam pokazać laleczkę, która była jednym z moich świątecznych prezentów. To Mini Chou Chou Foxes od Zapf Creation. 
Raczej nie zbieram małych laleczek, ale muszę przyznać, że te maluszki podbiły moje serce od pierwszego wejrzenia. A pierwszy raz zobaczyłam je już dawno. Wtedy też zachciało mi się mieć takiego szkraba, ale uznałam, że cena w jakiej je sprzedawano, była stanowczo za wysoka jak na taką laleczkę. Uznałam więc, że poczekam. A tu proszę dostałam tego maluszka na Gwiazdkę. 

Mój liskowy chłopczyk ma około 11,5 cm. Uroczą buźkę i śliczne, niebieskie "szklane" oczka. Włoski są wmoldowane. Artykulacja nie jest jakaś powalająca. Ręce i nogi ruszają się do przodu i do tyłu. Głowa kręci się dookoła. Ubrana też nie są fantastycznie uszyte, bo producent jakoś nie zawracał sobie głowy podłożeniem krawędzi ciuszka. Za to czapeczka, choć plastikowa, jest po prostu przesłodka. 

Mojego laleczka nazwałam Stevie. Naprawdę totalnie mnie zauroczył i cieszę się, że zamieszkał w mojej gromadce. 
 

sobota, 31 grudnia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku!

Razem z moimi lalkami chciałam Wam życzyć dużo radości w nadchodzącym Nowym Roku! Spełnienia lalkowych i nielalkowych marzeń oraz mnóstwa szczęśliwych chwil i oczywiście udanego Sylwestra! :)

sobota, 24 grudnia 2016

Sindy Pedigree Ice Skater 1968

Dziś chciałam pokazać laleczkę, która zawitała do mnie za sprawą mojej mamy. To Sindy od Pedigree Ice Skater z 1968 roku. U mnie znalazła się w swoim oryginalnym sweterku, niestety reszty ubranek, butów i dodatków już nie miała. 

Stan lalki jest niezły jak na 48 lat. :) Ma niestety trochę luźne stawy i główkę, ale poza tym dobrze się trzyma. :) Musiałam jej uszyć spódniczkę, żeby nie biegała z goła pupą. :) Poza tym dostała też szalik i czapkę. Niestety nie posiadam żadnych łyżew dlatego też musiały je chwilowo zastąpić wrotki. Może kiedyś uda mi się zdobyć dla niej łyżwy. I oczywiście przydałaby się też reszta jej stroju. 

Jestem naprawdę zakochana w Sindy od Pedigree i w ich dodatkach. Uwielbiam ich buźki i chyba mogłabym mieć niezliczoną ilość tych cudnych laleczek. Moja również bardzo mi się podoba. Jej cudne oczka patrzące w bok i słodki pyszczek kompletnie mnie zauroczyły. Jedyne do czego mogę się przyczepić (poza luźnymi stawami oczywiście) to jakość włosów, która u Sindusiek nie jest zbyt dobra. Poza tym jednak jestem bardzo zadowolona, że kolejna z rodziny tych panienek zamieszkała u mnie. Dałam jej na imię Tenley. :)

Dziś Wigilia i w związku z tym chciałam Wam wszystkim życzyć zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia, pełnych rodzinnego ciepła i spędzonych w gronie najbliższych. Mnóstwa lalkowych i nielalkowych prezentów pod choinką oraz spełnienia marzeń!