wtorek, 20 września 2016

Od niechcenia...

Powiem Wam, że ostatnio nic mi się nie chce. Ani pisać, ani fotografować, nic... Chyba wpadłam w jakąś depresję końca lata (choć to dziwne, bo jesień uwielbiam i nie mogłam się jej doczekać). Dlatego też dziś będzie taki krótki, szybki wpisik. 
Zabrałam do ogrodu pannę, którą już pokazywałam na blogu a mianowicie Nyahę (klik). Bardzo dawno jej na moim blogu nie było, więc się dziewczyna ucieszyła. A mój wybór padł na nią też z tego względu, że mimo ponurej pogody ona ma piękny, promienny uśmiech.

niedziela, 28 sierpnia 2016

Już mi niosą suknię z welonem...

Zachciało mi się lalkowej sesji ślubnej. A do tego konieczna jest sukienka. Przejrzałam więc moje zasoby lalkowych strojów i stwierdziwszy, że wszystkie ewentualne suknie ślubne, które moje panny posiadają (a było ich aż dwie) są mocno niemodne (i wszystkie moje dziewczyny orzekły, że w czymś takim się publicznie nie pokażą) musiałam powziąć decyzję o uszyciu nowej sukni. Pierwszej sukni ślubnej w moim życiu, więc proszę o wyrozumiałość. ;)
Na modelkę do sesji wybrałam moją Liz. Jednak ona zaraz uznała, że sukienka to za mało i potrzebne są jeszcze kwiaty, biżuteria, buty, welon... I pewnie gdybym nie powstrzymała tego wyliczania zażyczyłaby sobie jeszcze karetę z koniem, salę weselną w zamku i nie wiadomo co jeszcze. ;) Byłam więc zmuszona zrobić wiązankę ślubną. Welon znalazłam w ubraniowych zasobach moich lalek a biżuterię zrobiła Szara Sowa. 
Wreszcie Liz uznała, że tak już może pozować i mogłam ją zabrać do ogrodu na sesję zdjęciową. ;)

czwartek, 11 sierpnia 2016

Mój blog ma cztery lata!

Dokładnie dziś mojemu blogowi stuknęły cztery lata. Nadziwić się nie mogę jak ten czas szybko leci. Chyba aż za szybko. 
Przez te cztery lata moja gromada lalek bardzo się rozrosła. Wiele się też nauczyłam, dowiedziałam i poznałam mnóstwo ciekawych ludzi. Chciałabym podziękować wszystkim, którzy do mnie zaglądają za miłe słowa, dobre rady i masę lalkowych wiadomości, którymi dzielicie się ze mną. Dziękuję też tym, bez którego mojego bloga prawdopodobnie by nie było - mojej cudownej rodzince, która mnie w lalkowaniu wspiera. Słowem bardzo się cieszę, że jesteście! 
W związku z moją blogową rocznicą postanowiłam trochę powspominać i przypomnieć w skrócie, w formie zdjęć, co się na moim blogu działo przez ten czas. Pozdrawiam!
 

sobota, 30 lipca 2016

Spider-Man

Dzisiejszy post jest bardziej figurkowy niż lalkowy, choć można uznać, że figurki to też swojego rodzaju lalki. A jego bohaterem (nawet dosłownie bohaterem) jest nie kto inny jak przesympatyczny Spider-Man, który trafił do mnie za sprawą mojej mamy. 

Myślę, że Człowieka-Pająka nie trzeba przedstawiać. Nadmienię tylko, że ta komiksowa postać została stworzona przez Stana Lee, Steve'a Ditko oraz Jacka Kirby'ego w 1962 roku. Od tego czasu komiksów, kreskówek i filmów powstało wiele, a najnowszą filmową odsłonę przygód Spider-Mana - "Spider-Man: Homecoming" będzie można obejrzeć w 2017 roku. Choć jeśli ktoś oglądał "Kapitana Amerykę: Wojnę Bohaterów" (do tej pory nie wiem czemu Civil War tak przetłumaczono)to mógł już tam zobaczyć nowego Pajączka, którego tym razem zagrał Tom Holland. 

Mój Spidey niestety nie ma żadnych sygnatur, nawet tradycyjnego "made in China", co mnie trochę dziwi, bo jest całkiem nieźle pomalowany. 
Pajączek jest niewielki. Ma tylko 9 cm. 
Artykulacja nie jest powalająca. Ręce i nogi ruszają się tylko do przodu i do tyłu. Za to, czego się nie spodziewałam, rusza się jego głowa, którą ma umocowaną na kulce. 
Z pewnością bawiło się nim wcześniej jakieś dziecko, więc ma tu i ówdzie zadrapania i przetarcia, ale jego stan nie jest znowu taki zły.
Ogólnie rzecz biorąc jest bardzo fajny. A ponieważ Spider-Man był jednym z superbohaterów, których lubiłam w dzieciństwie to jestem tym bardziej zadowolona, że dołączył do mojej gromadki. ;)

 SM: Hi Everyone!
 SM: This is your friendly neighbourhood Spider-Man!
 SM: With great power comes great responsibility!
 SM: You have the right to remain silent!
 

czwartek, 21 lipca 2016

Azjatek nigdy dość! ;)

Dziś chciałabym przedstawić kolejną z moich Azjatek, która już się trochę naczekała na swoją kolej. Kupiłam ją jeszcze w zeszłym roku. Mowa o kolejnej sztywnej panience z Fashionistas. 
Po wyjęciu z pudełka prawie od razu ją przebrałam, bo mówiąc szczerze jej oryginalna sukienka jest po prostu paskudna. O ile nie mam nic do kota na koszulce, to niestety t-shirtu nie da się odczepić od różowej reszty, bo jest po prostu przyszyty. W każdym razie moim zdaniem ciuszek zupełnie do niej nie pasował, więc obdarowałam ją czymś innym. Za to jej buty są świetne. 

Jak już wspomniałam panna jest sztywniarą. Trochę szkoda, ale to mi nie przeszkadza w zachwycaniu się jej pięknem. Naprawdę oprócz ubranek, żółtej biżuterii i sztywnego korpusu nie mam na co narzekać. Włosy są cudne, miękkie i lśniące, a twarz jest po prostu prześliczna. Ogromnie mi się ta panienka podoba i mimo, że mam ją już od jakiegoś czasu wciąż jestem nią zachwycona. 

Dałam jej na imię Zhou.