piątek, 25 maja 2018

Skipper albo-albo :)

Dziś chciałam przedstawić moją pierwszą, nową Skipper. Tak jakoś się stało, że do tej pory nie miałam żadnej Skipper wydanej w tej nowej odsłonie, ale i ta panienka zawitała do mnie. A trafiła do mojej gromadki za sprawą Szarej Sowy a właściwe za sprawą Ashoki. Moja Skipper to albo panna z zestawu Sisters Skateboard albo Sisters' bike for two (stąd albo-albo w tytule). Niestety nie jestem w stanie ustalić, która dokładnie, bo są do siebie bardzo podobne. Pewnie pomogłyby mi oryginalne ciuszki i dodatki, ale niestety lala dotarła do mnie bez nich. Zaś sukienkę, w jakiej ją dostałam uszyła Szara Sowa. 

Ja właściwie nic nie musiałam robić z moją nową panną, bo wszystkim zajęła się Szara Sowa. Wiem jednak, że miała rozklekotane stawy (lalka, nie Szara Sowa :D), ale dzięki zabiegom Sowy jest już dużo lepiej. Ma też trochę niesforne włosy, a szczególnie grzywkę, która jest krzywo przycięta. Poza tym jej stan jest niezły. 

Skipper jest trochę niższa od Barbie i szczuplejsza. Ma nogi artykułowane w kolanach. Ręce już niestety nie są artykułowane. Stopy laleczki są płaskie, ale na szczęście pasują na nią buty dla płaskostopych Basiek. Do zdjęć pożyczyła buty od dziewczyn Szarej Sowy, bo niestety nie miałam żadnych innych przy sobie. 

Cieszę się, że ta panienka zamieszkała u mnie. Ma uroczą buźkę, choć jak na mój gust nieco za poważną. Cieszę się, że ma tylko delikatny rozmarzony uśmiech i się nie szczerzy. Taka mina zdecydowanie bardziej trafia w mój gust. Ma ładne niebieskie oczy, nieco wpadające w fiolet. Trochę wyglądają jakby była zaspana, albo właśnie rozmarzona. Szkoda, że ta grzywka jest tak nierówno przycięta, ale ogólnie jestem zadowolona z nowej lokatorki. :)
 Podczas zdjęć zjawił się ktoś, kto chciał być większą gwiazdą niż Skipper. 
Zasłonił biedną dziewczynę kładąc się na niej i chciał, żeby to jemu robić zdjęcia. :)

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Pocahontas

Bohaterką dzisiejszego wpisu będzie panna, która trafiła do mnie dzięki Szarej Sowie. Dziewczyna ta to Pocahontas od Simby, oczywiście z bajki Disney'a. 

Pocahontas jest w bardzo dobrym stanie. W zasadzie wygląda jakby ktoś ją dopiero wyjął z pudełka. Brakuje jej tylko naszyjnika, bo swoją sukienkę posiada. Ze względu na jej dobry stan, nie miałam z nią żadnej roboty. 

Polowałam na Pocahontas od dłuższego czasu, ale niestety dość rzadko zdarzały się w SH. A chciałam jeszcze trafić na taką z ładną buzią. Okazało się, że Szara Sowa ma więcej szczęścia niż ja i teraz mam poszukiwaną Indiankę ze śliczną mordką. Laleczka ma również długie, czarne, ładne włosy. Są trochę sztywne, ale przynajmniej się nie puszą. Właściwie to nie mam się do czego przyczepić, bo panna bardzo mi się podoba. Cieszę się, że zamieszkała u mnie. Zwłaszcza, że bardzo spodobał jej się ogród. 

niedziela, 15 kwietnia 2018

Strollin' Fun Barbie and Kelly 1995

Przyszła wiosna i od razu chętniej wychodzi się na dwór, żeby zrobić lalkom zdjęcia. Dziś pokażę pannę, która była moim prezentem. Barbie z zestawu Strollin' Fun Barbie and Kelly z 1995 roku. Moją pannę dostałam już bez Kelly. Nie miała też swoich ciuszków ani dodatków, które posiadała w zestawie. Za to miała swoje kolczyki. 

Laleczka jest w niezłym stanie. Grzywka jest trochę spuszona i uznałam, że najlepiej wygląda na boku. Ma drobny ubytek farby na ząbkach i kilka rys na gumowych nogach i plastikowych rękach. Poza tym nic jej nie dolega. :)

Baśka ma bardzo ładne oczy z namalowanymi iskierkami (plusikami?). Pyszczek ogólnie jest cudny jak to u Superstarek. Włosy są niezłe, choć trochę ciężko je okiełznać. Jest ich naprawdę sporo. Jest to  urocza laleczka i cieszę się, że u mnie zamieszkała. 

Uszyłam jej sukienkę i dobrałam buty oraz spinkę z różyczką. Prezentuje się całkiem nieźle. :)

sobota, 31 marca 2018

Wesołych Świąt

Zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt Wielkanocnych. Smacznego jajeczka, mokrego Dyngusa i bogatego zajączka. Wesołego Alleluja! :)

czwartek, 8 lutego 2018

"Szyjemy ubranka dla lalek"

Dziś chciałam pochwalić się kolejnym moim prezentem gwiazdkowym. I tym razem nie jest to lalka. Nie martwcie się jednak, nie odchodzimy od lalkowej tematyki. Przeciwnie. Prezent ten jest ściśle z dziedziną lalkową związany. Otóż Mikołaj sprawił mi ogromną radość, kiedy pod choinką znalazłam książkę Beaty Guzowskiej "Szyjemy ubranka dla lalek". 

W książce znajdują się proste pomysły na ubranka dla lalek oraz sposoby ich wykonania. Natomiast na ostatnich stronach, co dla mnie najważniejsze, znajdują się nieskomplikowane wykroje. Nie są to jakieś wymyślne fatałaszki, ale dla początkujących nadają się w sam raz. 

Nie jestem szczególnie utalentowana krawiecko, na dodatek zwykle jestem bardzo niecierpliwa. Dlatego też taka książeczka, która jest kierowana głównie do dzieci, to i dla mnie świetnie się sprawdza. Nic nie stoi przecież na przeszkodzie, żeby niektóre wykroje modyfikować, co też chętnie robię. Tak więc dzięki tej publikacji znowu z przyjemnością zabrałam się do szycia, czego nie robiłam od dłuższego czasu. 

Książka jest bardzo przejrzysta. Ma dokładne fotografie i wszystko jest jasno opisane. Na początku ma nawet wprowadzenie i opis podstawowych ściegów. Dlatego też bardzo ją polecam zarówno dzieciom, jak i dorosłym, którzy są początkujący w szyciu lalkowych ciuszków. Z pewnością pozwala rozwinąć swoje umiejętności. 

Na tylnej okładce napisano, że planowane są jeszcze dwie książeczki  z tej serii: "Szyjemy modne kreacje dla lalek" i "Ubranka dla lalek szydełko". Niestety jeszcze nigdzie ich nie znalazłam. 
 Sweterek, który uszyłam na podstawie wykroju z książki. 
 Koszulka i czapka, którą wykonałam na podstawie książkowych wykrojów.