piątek, 27 lutego 2015

Street Sweet Westley

Grono moich Myscenek sukcesywnie się powiększa, bo jakoś trudno mi sobie odmówić kupienia którejś z nich, gdy widzę je w SH. Tak było też w przypadku Street Sweet Westley, którą zobaczyłam w SH i po prostu musiałam zabrać do domu. Laleczka była w sukience, niestety nie swojej oryginalnej. Poza tym nie miała żadnych innych akcesoriów. 


Panna była w dobrym stanie, nie wymagała więc niczego więcej, niż mycie i czesanie. 

Sukienka, w której przybyła do mnie jakoś nie przypadła mi do gustu, postanowiłam więc uszyć jej coś innego. I tak oto ze Street Sweet moja Westley stała się Larą Croft z gry komputerowej Tomb Rider. Może ciuszki nie są aż tak bardzo podobne, ale się starałam. 

Moja Lara Croft bardzo mi się podoba. Ma śliczną buzię i piękne niebieskie oczy. Włosy też ma bardzo ładne, miękkie i lśniące. Ogólnie jest to śliczna i przesympatyczna laleczka. Bardzo się cieszę, że dołączyła do mojej gromadki. 


wtorek, 17 lutego 2015

Teresa Style

Na początek dla ciekawskich tak wygląda moja Christiana w kolorach. :P


A bohaterką dzisiejszego wpisu jest laleczka, na którą skusiłam się przy okazji promocji w Kauflandzie. A ponieważ już wcześniej mi się podobała postanowiłam ją kupić. Mowa tu o Teresie Style.


Panna jest oczywiście sztywniarą. Nogi się nie zginają, na dodatek ma je mocowane w ten sposób, że lalce trudno się choć trochę rozkraczyć. Co do rąk to jedna z nich jest na stałe zgięta w łokciu. 

Trzeba jednak przyznać, że mimo sztywności ciałka Teresa ma dużo uroku. Spodobała mi się jej sympatyczna buzia z pięknymi zielonymi oczami. Makijaż jest bardzo delikatny i naturalny. Panna ma też ładne lśniące brązowe włosy. I muszę powiedzieć, że tym razem przypadł mi do gustu nawet strój jakim obdarował ją Mattel. Sukieneczka jest naprawdę urocza. Szkoda tylko, że lala nie ma artykułowanego ciałka, ale może kiedyś zafunduje jej takie. 

Na imię dałam jej Nadia. 

niedziela, 1 lutego 2015

Christiana

Tajemnicza nieznajoma przybyła do mojego domu w mroźny grudniowy wieczór, gdy siedziałam z najbliższymi przy wigilijnym stole. Od razu wiedziałam, że pochodzi ze szlachetnego rodu Mattela, a błękitny diadem w jej czarnych jak heban włosach kazał mi przypuszczać, że jest z królewskiej rodziny. Mój gość nie potrafił jednak zdradzić mi swojego imienia. Dziewczyna utraciła bowiem pamięć i mimo długiej podróży nie potrafiła odnaleźć swego domu. Poprosiłam ją więc by zechciała zostać u mnie. I została. 

Mimo utraty pamięci wyglądała na zdrową i pogodną. Poza jej wspomnieniami nie ucierpiało nic. Wciąż miała piękne lśniące włosy, a jej rodowa biżuteria spoczywała na swoim miejscu. Jednak suknia, w którą była odziana nie należała z pewnością do niej i jej nie pasowała. Postanowiłam więc podarować jej suknię, w której od razu poczuje się lepiej. Cieszyła się z nowej kreacji i nawet zdjęła swój diadem uznając, że bez niego prezentuje się lepiej. 

Nowa mieszkanka mojego domu okazała się przyjemną towarzyszką. Na jej czerwonych ustach zawsze gościł uśmiech, a jej piękne błękitne oczy niemal zawsze były jasne i radosne. Rzadko popadała w melancholię zadowolona z nowego otoczenia i przyjaciół. Któregoś dnia przyszła do mnie jednak z poważnym wyrazem twarzy i stwierdzając, że nie może dłużej pozostać bezimienną poprosiła mnie o imię. Nazwałam ją Christiana.