środa, 5 września 2012

Opuszczone miejsca.

Od dłuższego już czasu interesują mnie opuszczone miejsca, jednak bardzo rzadko mam okazję je zwiedzać. W tym roku, w sierpniu, dzięki moim rodzicom, w końcu się udało. Wybraliśmy się więc z rodzinką do Bornego Sulinowa i Kłomina w województwie zachodniopomorskim. 
Borne Sulinowo zostało założone przed II Wojną Światową jako baza wojsk niemieckich. W czasie wojny był tu obóz jeniecki, obóz dla szeregowców i dla oficerów. W 1945 Niemcy opuścili miasto, które od razu przejęła Armia Czerwona. Dopiero w 1992 roku wojska radzieckie opuściły Borne Sulinowo. W 1993 roku przekazano je polskim władzom. 
Miasto zostało już w dużej części odnowione. Niewiele pozostało opuszczonych budynków. Od 1993 roku było systematycznie zaludniane i obecnie właściwie nie można go już zaliczyć do opuszczonych miejsc. Niemniej jest tam na pewno co zobaczyć, a dużym plusem jest całkiem ładne jezioro. :P Niestety trafiłam tam w dość kiepskim momencie, bo akurat trwał zlot militarny i było tylu turystów, że mieliśmy problem z przejechaniem. :P 
Oczywiście w podróży towarzyszyła mi Bernie, która stwierdziła, że też ją to bardzo interesuje. :P

Kłomino leży około 19 km od Bornego Sulinowa. Prowadzi do niego straszna, wyboista, leśna droga, która kiedyś była ładnym, wygodnym brukiem. 
Na początku w Kłominie stacjonowały wojska niemieckie. W czasie wojny był tam obóz jeniecki. Kłomino przejęła Armia Czerwona w 1945 roku ustanawiając tam swoją bazę wojskową. Podobnie jak w przypadku Bornego Sulinowa wojska radzieckie opuściły Kłomino dopiero w 1992 roku. W 1993 osada została przekazana władzom polskim. 
Rzeczywiście można powiedzieć, że Kłomino jest opuszczone. Tylko jeden blok z całego kompleksu jest zamieszkały. Resztę stanowią zdewastowane budynki, które podobno są systematycznie wyburzane. Wszystko wygląda naprawdę upiornie. Żałuję tylko, że nie wchodziłam do środka opuszczonych bloków, ale przy moim pechu bałam się, że coś może się stać. Jeśli ktoś lubi takie widoki, to  tam faktycznie jest jeszcze co zobaczyć. Niestety trzeba się pewnie pośpieszyć, bo obawiam się, że za kilka lat i po tych blokowiskach nie będzie śladu. Już kiedy byłam tam w sierpniu wielu z wymienionych w Internecie miejsc nie było. 

9 komentarzy:

  1. Lubię magię takich miejsc. Zawsze myślę o ludziach, którzy tam żyli. Ludzi nie ma, ale ich energia zostaje. Ja zawsze staram się spenetrować takie miejsca i znaleźć choć cień tamtych ludzi

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro masz wpisane w lokalizację Elbląg- to proponuję zwiedzić niedokończoną fabrykę koło cmentarza Dębica albo pokręcić się po okolicznych wiochach. Tam to dopiero Raj! Uwazaj tylko, bo jak ktoś z piskiem ucieknie na Twój widok i się schowa, to pewnie będę ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź. :P Chętnie się tam wybiorę. :P

      Usuń
  3. Szkoda, może jeszcze dziesięć lat temu była szansa znaleźć porzuconą radziecką lalkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzieckich lalek brak za to amerykańskie były. A przynajmniej jedna myscenka. :P

      Usuń
  4. Mi to się zwiedzanie Czarnobyla marzy po cichu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Też bym się wybrała. Niestety jak do tej pory miałam okazję zrobić to tylko wirtualnie. Ale tam by się zdjęcia robiło. :P

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy temat wpisu wybrałaś- i notka historyczna jest świetna

    OdpowiedzUsuń