piątek, 31 marca 2017

Spóźniony Dzień Petry

A ja myślałam, że Dzień Petry miał być dzisiaj... Niech żyją zakręceni! Trudno, spóźniłam się, ale i tak dziś będzie o Petrze. Wybaczcie niewielką ilość pisaniny, ale ostatnio zupełnie nie mam weny...  
Chciałam pokazać Wam Petrę, która trafiła do mnie dzięki Szarej Sowie. Poza faktem, że nie posiadała swoich ubranek tylko zrobione na szydełku (drutach?) spódnice i sweterek (w którym ją zostawiłam) jej stan jest bardzo dobry. Niemal jakby ktoś niedawno wyciągnął ją z pudełka. Żadnych uszkodzeń i przebarwień. Włosy lśniące, nie puszące się tylko trochę sztywne. Rzadko trafiają się używane laleczki w takiej kondycji, dlatego tym bardziej się z niej cieszę. 

To co mi się w niej najbardziej podoba to słodka buzia i śliczne niebieskie oczka. Zresztą panna ogólnie jest bardzo ładna i sympatyczna. Bardzo fajnie, że dzięki Szarej Sowie zamieszkała u mnie. :)

18 komentarzy:

  1. O taka jak moja tylko bez grzywki :)
    Uroczy plenerek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładna blondyneczka i ładnie ubrana! Zdjęcia na tle przyrody są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo, też lubię ten pysiałek -
    właśnie sobie uświadomiłam,
    że mam i petrowego bobasa...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki miły wiosenny spacerek. Ale łany złoci u Was kwitną. U nas za to robi się fiołkowo. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna. I bardzo fajne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sympatyczne laluszątko :-) Lubie takie miłe, lalkowe buzie - kojarzą mi się z moim dzieciństwem. Cieszę się, że masz kolejną pannę, która daje Tobie radość :-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię takie urocze pyszczki. :) Dziękuję! :)

      Usuń
  7. Uwielbiam te Petry. Te ich dziewczęce buźki pyzate... Cudo. Szkoda tylko, ze wszystkie tak mocno do siebie podobne.

    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je bardzo lubię. Są takie słodkie. :)
      Dziękuję i również pozdrawiam!

      Usuń